czwartek, 8 stycznia 2015

Dlaczego nie przeczytam 52 książek w 2015 roku?

Przeczytam 52 książki w 2015 roku to piękna i szlachetna inicjatywa. Bo książki to dobro. I skarbnica mądrości. Bo Polacy nie czytają i trzeba podbić statystyki kraju. Bo jak nie czytasz, to nie idę z tobą do łóżka. Więc poszerzajmy horyzonty i przeczytajmy 52 książki w roku. Jeżeli chcemy wyrobić się przed końcem grudnia średnio musimy czytać jedną książkę miesięcznie. Ja absolutnie nie jestem przeciwko tej akcji. Całym sercem kocham książki i popieram ich czytanie. Więc dlaczego nie przeczytam 52 książek w 2015 roku? Przedstawiam kilka powodów i możliwych zagrożeń, jakie niesie ze sobą podjęcie tego czytelniczego wyzwania. 

Źródło: pixabay.com

Jedna książka tygodniowo to nie jest jakiś wielki wyczyn, ale jedna książka w każdym tygodniu roku to już coś. Dużo. Podejrzewam, że aby się wyrobić z takim limitem trzeba czytać dość szybko, a co za tym idzie nie do końca uważnie. I jaki pożytek z takiego nieuważnego połknięcia książki? Zadławić się można. Albo nie poczuć smaku. Albo poczuć niedosyt, że tak szybko się skończyła. A w czytaniu chodzi przecież przede wszystkim o przyjemność. Przyjemność, a nie ekspresowe skanowanie wzrokiem kolejnych stronic, byle szybciej bo następna lektura czeka w kolejce. Radość ze zbyt szybkiego czytania książki jest znikoma. Pożytek również, bo wiele informacji ulatuje lub zostaje pominiętych. Książka powinna skłaniać do refleksji, a czytając na czas nie ma na nią miejsca. 

Są książki, które czyta się szybko i łatwo. Chcąc przeczytać ich jak najwięcej będę wybierać właśnie te lekkie. I cienkie. Byle więcej. A nie do końca o to chodzi w doborze lektury. Lepiej przeczytać jedną książkę, grubszą i trudniejszą, która rzeczywiście nas interesuje i ma dla nas jakąś wartość niż cztery cieniutkie, które kompletnie nic nie wniosą do naszego życia. Liczy się jakość, nie ilość. A lepsza jakoś często bywa trochę bardziej wymagająca w odbiorze. Książka książce nierówna i licytowanie się kto przeczytał ich więcej nie ma sensu. Ustalanie tak wysokiego limitu jak 52 książki w roku też wydaje mi się dość ryzykowne. Oczywiście są ludzie, którzy bez problemu, z przyjemności i z pożytkiem czytają tyle albo i więcej. Ale nie każdy musi. Nastawianie się na jedną książkę tygodniowo przy założeniu, że prowadzi się jeszcze jakieś życie towarzyskie i zawodowe, to trochę za wysoka poprzeczka. Jeżeli samo wyjdzie, że tyle przeczytasz spoko. Ale jakieś wysiłki, żeby dobić do tej liczby są moim zdaniem trochę bez sensu i mogą przynieść więcej szkody.

Źródło: pixabay.com
Książka niestety nie jest już przedmiotem tak wartościowym, jak kiedyś. Tzn. nie każda książka jest wartościowa. Teraz prawie każdy może napisać prawie wszystko. I sam fakt, że czytasz jakąś książkę nie znaczy niestety że robisz coś dobrego dla siebie. Niektóre książki swoim poziomem dorównują głupiej papce serwowanej w telewizji. 

Czytanie książek jest dobrym sposobem na spędzanie czasu. Może nawet najlepszy, ale na pewno nie takim jedynym słusznym na wyłączność. Jeżeli musisz rezygnować ze spotkań z rodziną czy znajomymi, z treningów bądź innego hobby, żeby czytać, czytać i jeszcze raz czytać, to coś jest nie tak. I zamykanie się w pokoju lub bibliotece samotnie z książkami na długie godziny przez okrągły rok raczej przyniesie więcej szkody niż pożytku. 

Źródło: pixabay.com

Jak więc mądrze i dużo czytać? Jak zorganizować sobie książkowy cel na najbliższy rok, żeby czerpać z niego korzyści?
  • Nie wyznaczaj sobie dużej liczby książek do przeczytania. Raczej skup się na tym, żeby regularnie poświęcać czas na czytanie. 
  • Mądrze i uważnie dobieraj lektury. Nie czytaj byle czego. Nie czytaj na siłę, jeżeli książka cię nie interesuje. 
  • Staraj się wyciągnąć jak najwięcej korzyści z książki. Wynotuj inspirujące cytaty. Przedyskutuj ze znajomymi poruszone w niej ciekawe problemy. Czytaj powoli, uważnie, nie bój się wracać do poprzednich stron. Nie próbuj na siłę jak najszybciej zakończyć książki. Niektóre lubią być czytane długo. 
  • Jeżeli lubisz wyzwania to zamiast postanawiać przeczytać ileś tam książek, lepiej zrób listę ciekawych i ambitnych książek, które chciałbyś przeczytać w tym roku. Lista może być długa, ale pamiętaj że nie musisz koniecznie przeczytać wszystkich umieszczonych na niej pozycji. 

Z powyższych rad sama korzystam i bardzo sobie chwalę. Tylko z tej ostatniej jeszcze nie, bo dopiero ją wymyśliłam ;)

8 komentarzy:

  1. Książką, która absolutnie lekką nie była, ale nie byłam w stanie sie od niej oderwać i pochłonęlam ją w kilka godzin bylo "sześć grobów do monachium". Poza tym, nie lubie gdy książka niebędąca podręcznikiem mnie goni i chetnie rozwlekam czas czytania. Niby wybrałam sobie takie mniejsze wyzwanie książkowe ale wiem dobrze, ze mu w calosci nie podołam, raczej traktuje je jako inspitacje do znalezienia jakis ciekawych pozycji dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedyś przeczytałam trzy książki jednego dnia. i prawie nic z nich nie zapamiętałam :P

      Usuń
  2. Kiedyś, gdy zaczynałam czytać książkę, musiałam ją dokończyć... Nie wiem, upór, ciekawość zakończenia, a może chciałam dać autorowi czas na rehabilitację, mając nadzieję, że historia jednak się rozwinie, nabierze tempa, zacznie być ciekawa... Teraz jak coś mnie nuży to zamykam i sięgam po coś innego. W końcu wiadomo, że książka dla jednej osoby słaba, dla innej może być wręcz arcyciekawa! Miło, że są akcję zachęcające do wspólnego czytania, ale myślę, że tempo, ilość i różnorodność książek każdy powinien sobie racjonalnie sam wybrać. Zgadzam się, że czytanie na wyścigi jest bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jednej strony nie ma sensu na siłę męczyć się z czymś, co nas nie interesuje. chociaż zawsze jest jakaś szansa, że jeszcze kilka stron i książka nas wciągnie i okaże się mega ciekawa. czasami też tak robię, że daję jej szansę aż do ostatniej strony.

      Usuń
    2. Właśnie ja też staram się dać szansę... Kiedyś dalam szansę do końca i bloga to strata czasu. Teraz jeśli po 50ciu stronach nie pojawi się ano 1 ciekawa sytuacja, ani 1 glodny uwagi bohater czy po prostu nie ma tego "czegoś" to daje sobie spokój. Kiedyś tak nie potrafiłam. I uważam nadal, że to trudne.

      Usuń
  3. Fakt, że poziom książek spada! Niektóre są pisane fatalnym językiem. Niestety łatwo się naciąć. Ja nie czytam książek na wyścigi, chociaż w zeszłym roku było tych książek z 52. Uwielbiam czytać i robię to najczęściej jak się da.

    OdpowiedzUsuń
  4. Absolutnie się z Tobą zgadzam! Od dłuższego czasu już staram się nie czytać książek tylko dla rozrywki. Wybieram takie tytuły, które wiem, że coś wniosą do mojego rozwoju. Jeżeli ktoś ma czas i ochotę, to proszę bardzo, ale dla mnie 52 książki w rok to byłoby szaleństwo. Nie miałabym czasu na nic innego! Z reszta przeczytałam w życiu setki książek, a dobrze pamiętam zaledwie ze 20... więc ostra selekcja przede wszystkim :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Własnie że chodzi o przyjemnosć, a nie o to, jak najwięcej książek przeczytać. Lepiej zanurzyć się całkiem w jedną w ciągu miesiąca, niż w 4 po trochu.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...