środa, 31 grudnia 2014

Mój pierwszy zimowy bieg

Zaczęłam biegać na wiosnę tego roku. Przebiegałam całe lato, jesień, a teraz przyszedł czas na zimę. Trochę się ociągała, ale nadeszła. Temperatury spadły poniżej zera, a na chodnikach pojawił się śnieg. I w końcu przyszedł czas na mój pierwszy zimowy bieg po śniegu i na mrozie.

Źródło: własne
Wśród biegaczy pojawiają się sprzeczne opinie na temat biegania zimą. Jedni zdecydowanie odradzają, a inni nie widzą przeszkód. Są też miłośnicy zimowego biegania. Jedną z takich miłośniczek jest Asia, która wyciągnęła mnie na ten trening. Przez chwilę się wahałam, bo zimno, bo kolano, bo nie wiem czy mi się chce, ale miłość do biegania zwyciężyła. Założyłam buty do biegania w terenie Kalenji Kapteren, ponieważ uznałam, że będą się lepiej trzymać powierzchni i mniej ślizgać. Do tego ocieplane legginsy, koszulkę techniczną, bluzę do biegania i sportową kurtkę z kapturem. I oczywiście rękawiczki. Oraz odblaski. To bardzo ważne. I odblaski i rękawiczki. Odblaski, bo wcześnie robi się ciemno, a nawet w dzień bywa ponuro. Biegacz powinien być dobrze widoczny. Rękawiczki koniecznie, bo ręce odpadną z zimna. Podczas biegu dłonie prawie nie wykonują żadnego wysiłku.U mnie dodatkowo ręce same z siebie zawsze najbardziej marzną. I pomimo rękawiczek potwornie marzły na pierwszych kilometrach.

Źródło: własne
Założyłam też opaskę na to nieszczęsne kolano. Nie wiem, jak to działa, ale boli mnie właściwie tylko w pracy. I to tak porządnie. Dziwna sprawa. Nie sądziłam, że praca biurowa może pogłębiać kontuzje kolan. Ale podczas biegu prawie nie bolało. Przebiegłyśmy sobie nieco ponad 7 kilometrów. Spokojnym tempem. Kiedy udało mi się w końcu rozgrzać dłonie, było całkiem przyjemnie. Ale przyznam szczerze odczułam tę przerwę w bieganiu. Kondycja już nie ta. Nogi dają radę, ale gorzej z oddechem. To samo miałam na Biegu Świetlików. Muszę koniecznie wrócić do regularnych treningów, bo to wstyd trochę łapać zadyszkę podczas spokojnego truchtu. 



Przebiegłyśmy trochę ponad 7 kilometrów. Nasze średnie tempo wynosiło 6:48 min/km, czyli spokojnie i powolutku. Najszybciej biegłyśmy z tempem 5:22 min/km. Biorąc pod uwagę moje chore kolano i ogólnie kiepskie warunki tzn. śnieg, to całkiem nieźle. 




\
Kliknij, aby powiększyć

Jeżeli chodzi o wrażenia z mojego pierwszego zimowego biegu, to było super. Byłam podekscytowana, że w ogóle biegam. A leżący na chodnikach śnieg w ogóle mi nie przeszkadzał. Najgorsze były te zmarznięte dłonie, ale to jedyny dyskomfort. Tak szczerze mówiąc na padający śnieżek w ogóle nie zwracałam uwagi. Skupiałam się na samym biegu. Rzeczywiście nigdy nie jest za zimno na bieganie

5 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak sie ciesze, że ci sie rzeczywiscie spodobało :) popatrz - ja w to lato dzięki tobie pierwszy raz zaczęłam biegać w cieple, a ty w zimie przez moje wyciągnięcie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam bieganie zimą, zwłaszcza jak świeci słonko, jest lekki mróz i dużo śniegu. Wczoraj całe 7-8km miałam niesamowity uśmiech na twarzy. Było na prawdę świetnie, no i dzięki śniegu amortyzacja jest lepsza, kolana mniej cierpią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje!
    A oddychaniem się nie przejmuj - na mrozie zawsze jest gorzej, ale to nic!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na zimnie ponoć można mieć problemy z oddychaniem. Powietrze jest też suche. Gratuluję pierwszego zimowego biegu i życzę kolejnych!

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam to samo, moje 2 tygodnie niebiegania odbiły się znacznie na kondycji. Ale nie poddajemy się i lecimy do przodu :) Powodzenia w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...