wtorek, 2 grudnia 2014

Gdyby został mi rok życia

Gdyby ktoś powiedział, że został mi rok życia - nie uwierzyłabym. Bo skąd on niby może to wiedzieć? Skąd może wiedzieć, że jutro nie zabije mnie pijany kierowca. Albo pożar. Albo atak terrorystyczny. Nigdy nie wiemy, ile nam życia zostało. Może ten rok, zapowiedziany przez jasnowidza lub lekarza jest bardzo optymistyczną wersją. Bo może umrzesz już za tydzień. Przeraża mnie wizja mojej śmierci. Przeraża mnie, że jestem, a później nagle już mnie nie ma. Tak, jakby ktoś odłączył prąd i zapada nicość. 

Źródło: pixabay.com


Każda chwila może być tą ostatnią

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie notka Ani. Zaczęłam się zastanawiać, co zrobiłabym, gdybym niebawem miała umrzeć. I dlaczego nie robię tego już teraz, skoro w każdej chwili mogę umrzeć. Ale przecież właśnie to robię. Robię to, co lubię. Cieszę się drobnostkami. Staram się jak najwięcej czasu spędzać z ludźmi, na których mi zależy. Staram się nie budować sobie królestwa na ziemi, tylko żyć i cieszyć się każdą chwilą. Nie tracę czasu na ludzi i rzeczy nieważne. Dlatego czasami mam brudną podłogę. Czasami zadaję sobie pytanie "A gdybym jutro miała umrzeć?". I już wiem, jak postąpić. Każda minuta może być tą ostatnią, więc robię wszystko by nie rozstawać się w złości i gniewie. Bo to może być ostatnie spotkanie. I ani jakaś głupia duma ani rzeczywista racja nie są warte tego, żeby rozstawać się w niezgodzie na zawsze z kimś, kogo się kocha. A tym bardziej żadna minuta nie jest warta, żeby tracić ją na kłótnię z kimś, kto jest dla nas nieważny i obojętny. 


Wziąć kredyt, którego i tak nie spłacę

Niektórzy mówią, że by tak zrobili. Wziąć kasę i pojechać na koniec świata. Spać w najdroższych hotelach, jeść najdroższe jedzenie. Kupić sobie wszystko, co tylko da się kupić. Wreszcie nie martwić się o pieniądze. Ja nie jestem jedną ze zwolenniczek zaciągania przedśmiertnie kredytów i szastania nie swoimi pieniędzmi. Serio, ktoś tak chciałby spędzić ostatnie chwile i tak zostać zapamiętany? Gdyby mi został rok życia chciałabym spędzić go z tymi, których kocham. Szastanie nie swoimi pieniędzmi nijak nie byłoby w stanie ukoić mojego bólu i strachu. I byłoby ostatnią rzeczą, której bym chciała. Odejść z długami. No super perspektywa. I to zaciągniętymi dla własnej zabawy, a nie z rzeczywistej potrzeby. Tylko miłość, bliskość, obecność tych, których kocham byłaby w stanie w jakimś stopniu złagodzić ten strach i ból. A poza tym, a nuż los spłatałby mi psikusa i jednak bym nie umarła i musiała ten kredyt spłacać. I co wtedy? Samobójstwo? ;) O, ironio. 


A może jednak dożyjesz 100 lat

Każdy dzień może być tym ostatnim, ale nie musi. Równie dobrze może być jednym z tysięcy dni, jakie nam pozostały. I staram się robić wszystko, żeby każdy z tych dni przeżyć jak najlepiej. Tworzyć, rozwijać się i myśleć o swojej przyszłości. Kiedyś to wydawało mi się cholernie trudne pogodzić te dwie skrajne możliwości. Z jednej strony korzystać na maksa ze wszystkiego co mam, bo jutro może już nie być. Z drugiej strony myśleć o swojej przyszłości, nie tylko za rok ale też za kilkanaście lat. 

Źródło: pixabay.com


Po co myśleć o śmierci?

Chyba po to, żeby docenić życie. Docenić każdą chwilę i czerpać najwięcej ile się da. Żeby pamiętać, że mamy ograniczony czas i on jest cholernie ważny. Przestać marnować swoje życie, swój czas, swoją energię, swoje uczucia i swoje pieniądze na to, co nie jest tego warte. Fajnie zrobić sobie długaśne rzęsy i mieć +100 do atrakcyjności. Bo czemu bawić się w pustelnika, skoro mogę wyglądać ładniej? Ale z drugiej strony szkoda czasu harować godzinami, żeby uzbierać na jakiegoś iphone'a. Warto zbierać na swoje marzenia, ale czy ten telefon serio jest twoim marzeniem? Czy on cie uszczęśliwi lub da piękne wspomnienia?


Gdyby został mi rok życia

Pewnie przeżyłabym go podobnie jak ten miniony. Może tylko trochę częściej bym się smuciła. I trochę intensywniej cieszyła. Może działałabym nieznacznie odważniej i mówiła głośniej. A może wręcz przeciwnie. I tak za rok umrę. Tak czy inaczej kiedyś bym umarła. Jeden rok może być bardziej wartościowy niż 10 lat. Wszystko zależy, jak go wykorzystam. Gdyby został mi rok życia, dużo bym nie zmieniła. 

4 komentarze:

  1. To co pomyślałam - długi sie dziedziczy. Pozdro600 dla osoby, która by obdarzyła taką pamiątką po sobie najbliższych po swojej śmierci. Idiotyzm. Chhba że ktos bardzo, ale tk bardzo, nie lubił swojej rodziny. To wtedy idealny sposób ahy długo po śmierci im sie jeszcze naprzykrzyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, mega ciekawy tekst :) Cieszę się, że skłoniłam Cię do przemyśleń :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooj. Dość aktualny temat dla mnie, biorąc pod uwagę, ile pogrzebów miałam w ciągu ostatnich dwóch lat w rodzinie. I że większość moich krewnych umiera na raka.
    Myślę, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, jak byśmy zachowali się, gdybyśmy się dowiedzieli, że nasz czas jest mocno ograniczony (swoją drogą - przecież to, że nie mamy go zbyt wiele wiadomo, odkąd się urodziliśmy, cnie?). Pozostaje chyba tylko żyć tak, żeby nie było czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby mi został rok życia, chyba starałabym się żyć intensywniej i mocniej przeżywać emocje. Oczywiście z rodziną i bliskimi

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...