piątek, 5 grudnia 2014

5 drobnych zmian - Mała zmiana, duży efekt

Wprowadzanie zmian jest trudne. Na początku często pojawia się opór, niechęć i poczucie krzywdy. Np. kiedy trzeba umyć podłogę albo przestać słodzić herbatę. Ciężko jest wyjść poza swoją strefę komfortu i przyspieszyć biegowe tempo, kiedy tak przyjemnie się truchta 7 min/km. Większość zmian, które prowadzą ku dobremu wymaga od nas jakiegoś wysiłku i poświęcenia. Czasami lenistwo i wygoda bierze górę i nawet obietnica świetnych efektów nie jest w stanie przekonać nas do zmiany. Kiedy ciężko jest zebrać się i stawić czoła wyzwaniu, walczyć i wytrwać proponuję metodę małych kroczków. Powolutku, pomalutku do celu. Będzie dłużej trwało, ale lepsze powolne postępy niż ich całkowity brak. Małe zmiany są prawie bezbolesne i nie przewracają naszego porządku do góry nogami, ale są pierwszym krokiem do większego celu. 


1. Pół łyżeczki mniej
Jeżeli słodzisz herbatę może być ci ciężko w jednej chwili przestawić się na picie gorzkiego lub kwaśnego (herbatki owocowe) płynu. Wszyscy wiemy, że ten cukier do herbaty nie jest nikomu do niczego potrzebny. Nie ma żadnych wartości poza tymi smakowymi. No i kalorycznymi, ale w razie deficytu energetycznego lepiej jest uzupełniać kalorie czymś innym niż białym cukrem. Są ludzie, którzy rzucają cukier od razu. Męczą się pijąc coś, co im w ogóle nie smakuje, ale cel osiągnięty. Zrezygnowali ze słodzenia. Jeżeli uda im się wytrwać, to za jakiś czas prawdopodobnie brak cukru w herbacie przestanie już tak doskwierać, a kubki smakowe przyzwyczają się.

Źródło: pixabay.com
Jeżeli jednak nie jesteś w stanie lub nie chcesz od razu rezygnować z cukru dobrym pomysłem będzie niewielkie zmniejszenie dawki. Np. o pół łyżeczki. Różnica w smaku nie powinna być zbyt mocno wyczuwalna, a zawsze to pół łyżeczki cukru mniej. Jeżeli słodzisz dwie łyżeczki i pijesz dziennie cztery herbaty to oszczędność dwóch łyżeczek dziennie. Zawsze coś na dobry początek. Jak się przyzwyczaisz możesz zmniejszyć o kolejne pół łyżeczki. Ta sama zasada dotyczy soli. Większość ludzi spożywa jej zbyt dużo i zrezygnowanie z dosalania potraw raczej wyjdzie nam na zdrowie. Jeżeli nie jesteś w stanie odstawić soli w ogóle to spróbuj solić o te pół łyżeczki mniej. 

2. Sprzątnij tylko jedną rzecz
Wielkie sprzątanie domu nie dla wszystkich brzmi radośnie i pozytywnie. Perspektywa spędzenia kilku godzin na szorowaniu podłóg, wycieraniu wszystkich półek i myciu wanny, dwóch umywalek, zlewu i toalety nie jest zbyt kusząca. Nie wszyscy lubią sprzątanie. Mnie też czasami zdarza się zapuścić dom tak, że później aż mi wstyd. I nawet wracać mi się do niego nie chce. Sprzątać trzeba, wiadomo. I to non stop. Na okrągło. Bo ciągle się brudzi. Nie jest tak, że sprzątniesz raz i masz już spokój na wieczność. Niestety. Wszyscy pracujemy, uczymy się, prowadzimy bujne życie towarzyskie, poświęcamy czas na swoje pasje i wygrywamy życie. Na dodatek musimy jeszcze znaleźć czas na sen. Nic dziwnego, że na sprzątanie może go zabraknąć. Ale udało mi się znaleźć jakiś kompromis i nie gnić w brudzie, nie padać ze zmęczenia i nie rezygnować z życia.

Źródło: pixabay.com
Postanowiłam, że będę sprzątać tylko jedną rzecz. Nie wszystko. Nie ważne, że wszystkie podłogi są brudne. Umyję tylko tę w łazience. Na początek starczy. I tak lepiej umyć cokolwiek, niż nic. A jutro, czy nawet za dwa dni umyję tylko podłogę w kuchni. Wieczorem jeżeli czeka na mnie cały zlew brudnych naczyń myję tylko część. Dzięki temu nie zmęczę się za bardzo, nie stracę zbyt wiele czasu, ale jutro będę mieć już trochę mniej roboty. Często wymówką, żeby nie sprzątać był brak czasu. Nie zdążę umyć wszystkich okien, więc nie umyję żadnego. Dzisiaj w takiej sytuacji myję tylko jedno. Lepiej zrobić cokolwiek, niż nic. A taki nawyk robienia drobnych porządków w ciągu dnia po pewnym czasie skutkuje całkiem czystym mieszkaniem, które posprzątało się nie wiadomo kiedy i bez wielkiego wysiłku. 

3. Odkładaj po kilka złotych
Moim zdaniem, jeżeli kogoś stać na chipsy za kilka złotych, stać go też żeby te kilka złotych odłożyć. Schować pieniądze do skarpety albo świnki skarbonki. Jeżeli w portfelu latają nam jakieś luźne dwuzłotówki kilka można zachomikować. Nie powinniśmy w ogóle tego odczuć, a za jakiś czas z tych pieniążków uzbiera się większa sumka. Czy 10 zł czy 100 zł to zależy od nas. Ale czasami nawet to 10 zł może uratować życie ;) Naprawdę warto jakieś drobniaki sobie odkładać. To przydatny nawyk. Zaczyna się od złotówek, a za jakiś czas może przejdziemy do odkładania banknotów?

Źródło: pixabay.com


4. Trochę warzyw dla ozdoby
Ostatnio zorientowałam się, że ja prawie w ogóle nie jem warzyw. Nie to, że nie lubię. Lubię. No może poza kalafiorem i korzeniem pietruszki. No i gotowaną marchewką. Ale generalnie warzywa lubię. Po prostu nie zawsze starcza mi na nie czasu i miejsca na talerzu, w żołądku, w budżecie. A że takie niepozorne, sama woda i błonnik to najłatwiej było mi je wyeliminować z diety bez poczucia straty. Teraz próbuję wprowadzić je ponownie. Wiadomo, że nie rzucę sobie nagle na talerz kilograma zieleniny. Kupiłam jednego pomidora i ogórka i dodaję po kawałku do obiadu. Nic na siłę. Raczej powoli i stopniowo. Jeżeli z jakichś powodów nie jadasz warzyw warto na początku wprowadzić je w niewielkiej ilości jako ozdoba posiłków. Lepiej jest zjeść tego jednego liścia sałaty na kanapce, niż nie zjeść żadnego warzywa w ogóle. 

5. Przejdź jeden przystanek
Wprowadzanie do życia aktywności fizycznej warto zacząć od chodzenia. Spacery to niezbyt męcząca na początek, ale dość efektywna forma ruchu. Żeby nie nabawić się zakwasów (tak, można nabawić się zakwasów od samego chodzenia po mieście) i nie zniechęcić warto zacząć powoli. Np. przejść pieszo tylko jeden przystanek. To zaledwie kilka minut i dobry nawyk. Idealna porcja ruchu na początek. Później oczywiście warto zwiększać dystans, ale nawet te kilka minut spaceru jest lepsze niż absolutny brak aktywności fizycznej. Na początek można kierować się w stronę tego wcześniejszego przystanku. Ja tak zawsze robię, dzięki czemu udaje mi się zająć komfortowe miejsce siedzące w komunikacji miejskiej i mogę czas w podróży wykorzystać na czytanie książki, a nie na próby utrzymania równowagi i obijanie się o innych stojących pasażerów.

Źródło: pixabay.com

Ja jestem osobą, która nie lubi gwałtownych zmian. Jedną z tych, które plaster zawsze odrywają powoli. Metoda małych kroczków i drobnych zmian sprawdza się u mnie najlepiej. Zmierzam ku lepszemu, bez robienia rewolucji w swoim życiu i przewracania wszystkiego do góry nogami. Zmiany następują powoli i stopniowo, więc mam czas się do nich przygotować i przyzwyczaić. 

9 komentarzy:

  1. Dobry temat! Mycie podłóg na raty jakoś do mnie nie przemawia, bo wtedy brud z jednej podłogi przenosi się na inne, ale też jestem na etapie zmian... Ciężko jest zmieniać rzeczy, które już sąąą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, ale wciąż jest czyściej niż nie myłoby się ani kawałka podłogi w ogóle.

      podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod ostatnim zdaniem ;)

      Usuń
    2. Tak. Ostatnie zdanie było głębokie. Hahah :D

      Usuń
  2. Też jestem jedną z takich osób ;)
    Minął rok odkąd dbam o swoją sylwetkę, nie jestem zakręconą fit dziewczyną, każde zmiany wprowadzałam powolutku, co było dla mnie bezbolesne, a mimo to w moim ograniźnie zaszły naprawdę duże zmiany na plus ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś wyznawałam zasadę wszystko albo nic. i w rezultacie albo się strasznie męczyłam ze zmianami albo szybko je porzucałam ;)
      a teraz stopniowo i jakoś idzie do przodu wszystko.

      Usuń
  3. Sprzątnij tylko jedną rzecz ma zbawienne działanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z tymi poradami w 100%, szczególnie jeśli chodzi o cukier i sprzątanie :D Sama zaczynałam ograniczać cukier stopniowo i dzięki temu przestałam go używać dosyć szybko. A co do sprzątania - uwielbiam mieć czysto, ale nienawidzę sprzątać :D I o ile stancję mam malutką i jestem w stanie ją ogarnąć bardzo szybko, o tyle w domu muszę sobie rozkładać pracę na 2 dni, żeby sprzątnąć na spokojnie każde piętro :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nauczyłam się odkładać nawet najdrobniejsze monety do skarbonki i czuję, że co nieco nazbierałam. ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobry post, myślę , że w końcu nauczę sie oszczędzać :)

    by-kinqa.blogspot.com- KLIK

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...