piątek, 28 listopada 2014

Najtańsze zdrowe jedzenie

Mit, że zdrowe jedzenie jest drogie został już wielokrotnie obalony. Oczywiście, że zdrowe jedzenie nie jest koszmarnie drogie. Na pewno nie droższe niż fatalna dieta oparta na słodyczach i fast foodach. Te to dopiero są drogie, a przy tym ubogie w wartości odżywcze i szkodliwe. Zdrowa dieta może być tania i przy zachowaniu rozsądku na sto procent nikogo nie zrujnuje. Wybrałam kilka zdrowych, niedrogich i powszechnie dostępnych produktów, które mogą być podstawą zrównoważonej diety.



1. Płatki zbożowe. Takie najzwyklejsze płatki zbożowe. Nie żadne musli, crunchy czy inne mieszanki tylko płatki. Ja kupuję na wagę w auchanie. Najczęściej wybieram płatki owsiane lub żytnie. Czasami decyduję się na pszenne albo jęczmienne. Kilogram kosztuje mniej niż 3 zł, a starcza na wiele śniadań. Płatków zbożowych można również użyć do zrobienia placuszków albo jako panierkę do kotleta. Pomysłów jest mnóstwo, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Ja nad swoją muszę chyba popracować, bo płatki jem głównie na śniadanie w formie "owsianki". W cydzysłowie, bo nie zawsze ma ona coś wspólnego z owsem. A jak inaczej? Żytnianka? 

2. Sezonowe owoce i warzywa. Moim zdaniem owoce i warzywa są stosunkowo drogie. Szczególnie, że same nie mogą stanowić kompletnego posiłku. No chyba, że np. taka fasola. Ale jeżeli mamy na myśli pomidory, szparagi, brukselkę, jabłka, pomarańcze czy banany, to nadają się na przekąskę. Albo jako dodatek. Zawierają głównie wodę, cukier, błonnik. Dużo witamin i minerałów, ale wciąż posiłek składający się z samych owoców i warzyw jest moim zdaniem mocno niekompletny. Z reguły kupuję owoce i warzywa sezonowe. Jest ich dużo, a co za tym idzie cena nie jest zbyt wysoka. Na dodatek wiadomo, że są świeże i wyhodowane w naturalnych warunkach. Niestety sezon na owoce i warzywa właśnie się skończył.



3. Fasola. I groch. I wszystkie inne odmiany fasolowatych typu soczewica czy ciecierzyca. Najczęściej zajadają się nimi wegetarianie i weganie. A szkoda, bo taka fasola i jej siostry stanowi fajną odmianę w diecie. Jest sycąca, bogata w błonnik i ma wiele wartości odżywczych. Niestety długo się gotuje, niektórym śmierdzi i może powodować problemy żołądkowe u tych wrażliwszych. Ja cały czas nie mogę się psychicznie przekonać do białka roślinnego, ale faktem jest że fasola zawiera go sporo. Na pewno warto włączyć ją do swojego menu. Nasze portfele na tym nie ucierpią. 

4. Serek wiejski. 200 gramowe opakowanie to koszt ok. 2 zł. A czasami mniej. Serek wiejski zawiera sporo białka (10 g białka na 100 g serka) i jest też dobrym źródłem wapnia. Można go jeść na słono, na słodko, na pikatnie, dosypać orzechów albo ziół. Można też zjeść go solo bez dodatków. Jak kto woli. Serek wiejski świetnie sprawdza się jako drugie śniadanie w pracy lub szkole. Jest bezzapachowy, można go bez problemu kupić w każdym sklepie spożywczym i schować do torebki (ja dla pewności zawsze wkładam jeszcze do reklamówki). 

5. Kasze. Zamiast popularnych makaronów czy ziemniaków dla odmiany polecam kasze. Wybór jest dość duży, a ceny bardzo zachęcające. Kasze świetnie smakują z mięsem, można je też przyrządzać na słodko (no może nie gryczaną). Nie żeby makaron czy ziemniaki były złe, bo też są super (szczególnie makaron razowy). 

6. Śledź. Taka ryba. Tak, serio. Ostatnio trochę jakby zapomniany, ale na pewno usłyszymy o nim przy okazji świąt. Do wyboru mamy śledzia marynowanego lub oleju albo sosie. Można też kupić surowego świeżego lub mrożonego i przyrządzić po swojemu. Usmażyć, upiec, ugotować bądź rzucić na grilla. Chociaż sezon na grilla akurat się skończył. Ja uwielbiam takiego śledzia z puszki z ryżem natomiast marynowany jest idealny do sałatek. Ta tłusta ryba zawiera białko i dużo dobroczynnych tłuszczy. Poza tym witaminy (A, D, E, B6 i B12) i minerały (żelazo, cynk, jod). Jak wszystkie wymienione na tej liście pokarmy śledzie są przystępne cenowo i łatwo dostępne. 



7. Siemię lniane. Paczuszka kosztuje kilka złotych, a starcza na dłuugo. Siemię lniane zawiera dużo dobroczynnych tłuszczy i błonnika. Można je spożywać na surowo, prażone, w całości bądź zmielone. Zmielone lepiej się przyswaja, w całości prawie w ogóle. Siemię lniane ma podobne właściwości do bardzo modnych teraz nasion chia, a przy tym jest kilkakrotnie tańsze i łatwiej dostępne. Ponadto wymowa jego nazwy nie budzi żadnych wątpliwości, więc można kupować bez obaw i obciachu. Ja siemię lniane dodaję do owsianki, posypuję nim kanapki i sałatki. Można również ugotować z niego taki kisiel, który bardzo pomaga na podrażniony żołądek. 


Po więcej niedrogiego. zdrowego i łatwo dostępnego jedzenia zapraszam do wpisu top 5 produktów spożywczych. Tak szczerze, to dopiero w połowie tej notki przypomniałam sobie, że już na tem temat pisałam. Ale zdrowego jedzenia nigdy dość, więc powstało to zestawienie. I myślę, że jeszcze kilka takich list ze zdrowymi produktami na blogu powstanie. 

6 komentarzy:

  1. ja dorzuciłabym jeszcze makrelę :) również droga nie jest, a zdrowaa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Śniadanie bez płatków owsianych to nie śniadanie :) Uwielbiam siemię lniane zwłaszcza mielone, zawsze sobie je gdzieś dorzucę to tu to tam i wierzę że robi dla mojego zdrowia coś dobrego :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest bardzo wiele jedzenia taniego i zdrowego. Wiele składników początkowo kosztuje sporo, ale starcza nam na długo. Np. miód. słoik starcza na 1-2 miesiące, a w okresie letnim i 3-4 miesiące

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. W sensie że jabłka nie są całkiem sezonowe, bo odpowiednio przetrzymywane są dobre jeszcze dłuuuugo po tym, jak znikną z drzew.

      Usuń
    2. uwielbiam jabłka. jabłka są super! pisałam o nich w tym poprzednim tekście i nie chciałam się już powtarzać.
      a najlepsze w jabłkach jest właśnie to że dostępne są w przystępnej cenie praktycznie non stop.

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...