wtorek, 4 listopada 2014

Co z tym Biegiem Niepodległości w Krakowie?

Krakowski Bieg Niepodległości jeszcze przed startem budzi w gronie biegaczy wiele emocji. Niekoniecznie pozytywnych. A zapowiadało się pięknie. Ten zachwyt nad projektem medalu. Ewa miała prawie łzy w oczach, jak o nim opowiadała. Taki piękny medal. Z orzełkiem. Dla samego medalu warto pobiec. 


Krakowski Bieg Nieodległości to impreza organizowana przez centrum odchudzania All for Body. Odbędzie się 9 listopada 2014 o godzinie 10. To pierwsza taka impreza i oczywiście podejrzewam nie obędzie się bez wpadek organizacyjnych. Nie należy też oczekiwać od jakiegoś centrum odchudzania, debiutującego przy organizacji biegu, zbyt wiele. Osoby, które liczyły przy Krakowskim Biegu Niepodległości na profesjonalizm do jakiego przyzwyczailiśmy się na maratonach i półmaratonach są zawiedzione i zszokowane. Ja podchodzę do tego trochę bardziej na luzie. Już zapisując się można było przewidzieć, że to nie ta liga co np. niedawny Cracovia Półmaraton. Lista startowa jest w google docs. Egzotycznie, ale czy to rzeczywiście jest aż taki problem? No chyba nie. Problemem (takim drobnym) mogła być jedynie częstotliwość aktualizacji. Ale już lista zamknięta i zaktualizowana. Problemu nie ma. Jeszcze nie nadano numerów startowych i nie wiadomo kiedy to nastąpi. Moim zdaniem nie jest to żaden powód do stresu. Ostatecznie poznamy swoje numery startowe przy odbiorze pakietu. Żaden problem. Doszły do mnie również informacje, że trasa biegu nie wynosi wcale 10 km, a niewiele ponad 9 km. Dla mnie nie jest to wielki problem ani znacząca różnica. Gorzej, gdyby było w drugą stronę, ale rozumiem że dla niektórych to informacja kluczowa. A wystarczyłoby przed ilością kilometrów dopisać około. Na brak informacji o profilu trasy w ogóle nie zwróciłam uwagi, bo ja tę trasę znam. Brak informacji o ilości osób biegnących poszczególne dystanse (można biec 5 km lub 10 km) ani o ilości osób w poszczególnych grupach wagowych (bo mają takowe być) również mnie nie rusza, bo tak naprawdę nie interesuje mnie to. Sama z siebie też bym chyba nie zwróciła uwagi, że brakuje takiej informacji. Powyższe niedociągnięcia, na które zwracają uwahę uczestnicy jestem w stanie wybaczyć. Nie jest to jakiś wielki problem w przypadku tego biegu. W Krakowskim Biegu Niepodległości biorę udział dla przyjemności i takie sprawy jak dokładna długość trasy czy ilość zawodników w mojej kategorii ma dla mnie drugorzędne znaczenie. 

Oprócz tego, że organizator po prostu nie odpowiada na pytania uczestników zadawane na facebooku doszły do mnie informacje, że na maile również nie ma odpowiedzi. I to bardzo nieładnie świadczy. Szczególnie, że działania marketingowe na fanpejdżu cały czas trwają. Przedstawianie sponsorów, odliczania do startu. Tylko odpowiedzi na trudne pytania brak. Do biegu zostało jeszcze tylko dni, a wiele spraw wciąż nie jest jasnych. Kontakt z organizatorem jest trudny. Najlepszym źródłem informacji jest fanpage biegu założony na fejsbuku. Tylko że nie każdy ma facebooka. Można uzyskać jakieś informacje (ale nie wszystkie) i czasami nawet odpowiedź na swoje pytanie. Czasami. Organizatorzy odpowiadają wybiórczo, co jest dość niepokojące. No bo o co chodzi? Organizator ignoruje uczestników czy o zgrozo na kilka dni przed biegiem nie zna odpowiedzi na kluczowe pytania?

Prawdziwym problemem jest też depozyt, który ma znajdować się w sklepie z odżywkami przy ul. Focha. To blisko startu, ale niestety daleko od mety. I jak sobie pomyślę, że taka zmęczona, spocona, przemarznięta i przewiana przez wiatr po biegu będę musiała taki kawał wracać po kurtkę to mi gorzej. Z pod Kopca Piłsudskiego na ul. Focha. Szczególnie, że mamy listopad. Podczas około godziny biegu zawodnicy na pewno się rozgrzeją i nieco spocą. A później zamarzną na śmierć zanim dotrą z powrotem do depozytu. Chyba że wrócą biegiem fundując sobie kolejne 10 km. I tak sobie myślę, że to wcale nie jest taki głupi pomysł. Na pewno lepszy niż narażanie się na przemarznięcie i przewianie.


Aktualizacja 05.11.2014, godz.19:00

Udało się uzyskać od organizatora Biegu Niepodległości informację, że około 90% zapisanych biegnie na dystansie 10 km. I najważniejsze, udało się wpłynąć na organizatorów, żeby depozyt jechał na metę. Oby teraz tylko nie pomylili, które rzeczy na którą metę. Pojawiła się też informacja o pomiarze czasu.

Niestety w dalszym ciągu brak odpowiedzi na pytania o trasę czy o nadawanie numerów startowych. Brak również odpowiedzi na maile. Nie wiadomo też co z powrotem z mety. Na facebooku Krakowskiego Biegu Niepodległości przez jakiś czas widniała informacja, że mamy wracać komunikacją miejską. Teraz ani tej informacji ani oburzonych odpowiedzi biegaczy już nie ma. I pozostaje tylko mieć nadzieję, że skoro zostały wykasowane to organizator prężnie działa nad zapewnieniem nam godziwego transportu. Nie chodzi oczywiście o żadne limuzyny.Wystarczą dodatkowe autobusy. Bo tymi co jeżdżą na pewno się nie zmieścimy.

Aktualizacja 08.11.2014, godz. 8:00

Organizator zamieścił na facebooku kilka ważnych informacji odnośnie Krakowskiego Biegu Niepodległości. Te same informacje zostały również rozesłane na maile uczestników. Nawet dwa razy. I nie chcę nawet złośliwie analizować powodów tego podwójnego maila. Niestety nie otrzymaliśmy odpowiedzi na wszystkie pytania. Jeden z zawodników podczas rozmowy telefonicznej z organizatorem usłyszał, że "są ważniejsze rzeczy do zrobienia, niż odpowiadanie na facebooku". Zapewne. Np. odliczanie na facebooku dni do startu lub przedstawianie sponsorów. No i oczywiście kasowanie komentarzy. Bo komentarz wspominający o tym skandalicznym zachowaniu organizatora został usunięty. Usunięte zostało też kilka innych zupełnie neutralnych komentarzy. No chyba, że pytanie o wodę na trasie kogoś obraża.

W sprawie powrotu niestety 500 zawodników, wraz z kibicami i ludźmi, którzy po prostu byli w zoo lub Lasku Wolskim będzie musiało zabrać się autobusami MPK. Odjeżdżają one co pół godziny. Łatwo można sobie wyobrazić jak to będzie wyglądało i ile trwało. Najbardziej rozbawiło mnie stwierdzenie, że organizator zadbał o powrót i oczywiście będzie dostępna komunikacja miejska z obydwu finiszów. Tak, jakby normalnie te autobusy nie jeździły. One jeżdżą tak czy inaczej i nie ma w tym żadnej zasługi organizatora.

Ja rozumiem, że to pierwsza edycja tego biegu, a organizuje go kompletnie nie przygotowana do tego i nie doświadczona firma. Rozumiem, że każdy się najpierw musi nauczyć. Że wpadki zdarzają się nawet najlepszym, a co dopiero początkującym. Jeszcze kilka dni temu mocno broniłam organizatorów i uważałam, że większość zarzutów można było uznać za zwykłe czepianie się lub nadgorliwość. A teraz? Teraz czuję taka ogromną niechęć do organizatorów Krakowskiego Biegu Niepodległości. Za co? Za ignorowanie uczestników. Za nie odpowiadanie na pytania. Za brak jakiejkolwiek pokory. Za brak przeprosin. Za lekceważący stosunek. Przykre i wkurzające. I to dlatego ludzie im tak jadą na facebooku. Nie z powodu tych wpadek, tylko z powodu stosunku organizatora do uczestników.

I nie rozumiem po co podają adres mailowy z dopiskiem, że w razie dodatkowych pytań proszą o kontakt, skoro na te maile nie odpisują. 

2 komentarze:

  1. Zorganizować taki bieg to faktycznie nie takie sobie coś.
    Trzeba dobrze to wszystko logistycznie ustawić, żeby wszystkim odpowiadało. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkim to nigdy nie będzie odpowiadać ;) nie ma się co łudzić.

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...