czwartek, 20 listopada 2014

6 zalet zimy

Niektórzy lubią zimę i nie mogą się jej doczekać. Część ludzi nie ma nic przeciwko tej chłodnej porze roku. Jednak z moich obserwacji wynika, że większość w ogóle się nie cieszy się nadchodzącego ochłodzenia. A zima przecież ma wiele zalet. 

Źródło: pixabay.com

1. Zamiast w lodówce możesz trzymać swoje jedzenie na balkonie lub na parapecie. Spytasz po co? A na przykład po to, żeby odłączyć lodówkę i zaoszczędzić trochę prądu ;) Albo po prostu, żeby ją umyć. Czasami warto. Wreszcie znika problem z toną jedzenia, które się nie mieści, bo zawsze można coś wyrzucić na balkon. Znika też problem ze śmierdzącą rybą obok kremówek. Zimą śmierdzącą rybę możesz spokojnie trzymać za oknem. 

2. Zimowe ubrania. Nie twierdze, że są ładniejsze niż te letnie. Uważam, że są równie ładnie. I dobrze, że jest taka pora roku, kiedy można ubrać piękną skórzaną kurtkę z kożuszkiem, seksowne wysokie kozaki albo słodką czapkę z pandą (tzw. pandowatość lub pandowość). A do tego szaliki, rękawiczki, nauszniki. Zimowa garderoba jest świetna. Ja mam jeszcze genialne kapcie-małpki. I niezliczoną ilość cieplutkich, puchatych, kolorowych skarpetek. Jak patrzę na to z tej strony, to zima jest super.
Źródło: własne
3. Pod grubą warstwą śniegu znikają zarówno śmieci i psie kupy jak i kilkucentymetrowe dziury w chodnikach. Od razu lepiej. 

4. Mniej ludzi wychodzi z domu. Co w tym fajnego? No na przykład wreszcie koniec pijackich odgłosów wydawanych przez powracającą z nocnych imprez młodzież. A na pewno zjawisko na mniejszą skalę, niż latem. Mniejsze tłoki w komunikacji miejskiej, bo wielu ludzi nie wychodzi z domu, jeżeli nie musi. A jak wiemy ci wszyscy ludzie w tramwaju jadą jedynie po to, żeby robić tłok i nam na złość. Wreszcie można swobodniej pobiegać, bo liczba spacerujących znacznie spada. 

Źródło: pixabay.com

5. Jeszcze raz zimowe ubrania. Można pod nimi ukryć zarówno nadmiar ciała, jak i zamaskować tego ciała niedostatek. Zimą większość ludzi wygląda jakby miało idealną figurę. 

6. Koniec z poceniem się przez cały czas. Zimą człowiek poci się jak świnia jedynie podczas treningów i kiedy za mocno podgrzeje sobie w mieszkaniu lub w samochodzie. Spacery, zakupy i oglądanie filmu są wolne od tej niezbyt przyjemnej, chociaż naturalnej reakcji organizmu. 


Pozwoliłam sobie ominąć takie oczywistości jak święta, sanki, bałwany czy widoki, bo po pierwsze to oczywistości, a po drugie nie każdy lubi. Nie wspominam też o takich bzdurach, jak odpoczynek od depilacji, bo osobiście nie znam nikogo kto zarzucałby ten proceder na zimę. To że człowiek nie wychodzi na zewnątrz z gołymi nogami, nie znaczy że przez całą zimę te nogi nie oglądają światła dziennego. 

9 komentarzy:

  1. Aaa, jeszcze ciasto można wystawić za okno, by szybciej wystygło! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja! w ogóle wszystko wystawić, żeby szybciej wystygło: herbatę, zupę, budyń.

      Usuń
  2. Ja mimo wszystko nadal nie lubię zimy. A to dlatego, że połowa zimy to jedna wielka chlapa. A w święta, zamiast śniegu, mam zwykle deszcz. :) Ale zgodzę się z punktem 4 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze jedno - nie trzeba się przejmować, że buty przemokną, bo przemokną na 100%

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieplutkie słodkie skarpetki to jeden z największych plusów zimy! No i bieganie po śniegu buduje siłę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przemawiasz do mnie :D Dla mnie największym plusem i jedynym zimy są święta ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie, zdecydowanie ubrań zimowych nie lubię. Najfajniejsze zimą jest śnieg i świetna w nim zabawa.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...