niedziela, 5 października 2014

8 Bieg Trzech Kopców - 5 października 2014 Kraków

Bieg Trzech Kopców postanowiłam przebiec powoli, spokojnie i rekreacyjnie, bo moje kolana nie są w swojej szczytowej formie. 13 km to jakoś przetruchtam, jakoś się dotoczę. Jeszcze przed startem, jeszcze na dzień przed startem wiedziałam, że to będzie bieg dla samego biegu, dla przyjemności i dla medalu ;), nie dla życiówek. 

Źródło: biegtrzechkopcow.pl

Pogoda była idealna. Rano dość chłodno, ale szybko się ociepliło na tyle, żeby biec w samym podkoszulku. Spodziewałam się zimna,a  tutaj słoneczko ładnie wyszło i zaczęłam żałować, że nie wzięłam okularów przeciwsłonecznych. A z nimi to się już prawie pożegnałam, ale jesień czasami bywa bardzo słoneczna. Na Bieg Trzech Kopców pogoda dopisała. Było pięknie. 

Źródło: własne
Nauczona doświadczeniem z Półmaratonu Wielickiego nie założyłam koszulki z pakietu, chociaż była bardzo ładna. O co chodzi? A no o to, że jak oglądałam później zdjęcia to ciężko było mi znaleźć siebie, bo wszyscy w takich samych koszulkach i ja też. I jak przyjdzie przeglądnąć około tysiąca zdjęć to przy trzydziestym już można dostać oczopląsu. Dlatego różowa koszulka, żeby chociaż trochę łatwiej było siebie na zdjęciu znaleźć. No i żeby kibicujący mi na mecie chłopak mnie w ogóle zauważył ;) (zauważył). 


Źródło: własne
Te koszulki zawsze takie umięte, że z jednej strony aż wstyd robić zdjęcie. Ale z drugiej szkoda też prasować i niszczyć. I nie uwiecznić takiej ładnej koszulki na zdjęciu też szkoda. Materiał fotograficzny musi być. 

Źródło: własne

Źródło: własne
Trasa 8. Biegu Trzech Kopców (tak w dość dużym skrócie) wiodła spod Kopca Krakusa (Wzgórze Lasoty), następnie kładką (kurcze, zawsze myślałam że to wiadukt) nad Powstańców Wielkopolskich na Rynek Podgórski. Stamtąd bieg przez Kładkę Bernatka i Bulwarami do ul. Flisackiej skąd biegliśmy pod Kopiec Kościuszki i dalej al. Waszyngtona, a później szlakiem rowerowym do al. Do Kopca. Meta była pod Kopcem Piłsudskiego. Ja przez pewien czas myślałam, że start będzie NA Kopcu Krakusa a meta też na samym szczycie Kopca Piłsudskiego ;) Na pewno by się grubo ponad 2 tysiące osób zmieściło. Ach ta kobieca logika. 

Źródło: biegtrzechkopcow.pl

Mój oficjalny czas w Ósmym Biegu Trzech Kopców to 1:17:58. W zgłoszeniu deklarowałam strefę czasową 1:10-1:20 czyli zmieściłam się idealnie. A podejrzewałam, że będzie znacznie gorzej, bo te kolana. Nie wiedziałam na które zakładać opaskę. Bo mam tylko jedną. Pożyczoną na dodatek. W końcu zdecydowałam się, że tym razem dla odmiany prawe kolano dozna tego luksusu. Szczególnie, że na sobotnim treningu miałam wrażenie, że to ono bardziej boli. A co ciekawe podczas samego Biegu Trzech Kopców (który był dłuższy i bardziej intensywny niż trening, nie wspominając już o większym stopniu trudności wynikającym ze zbiegów i podbiegów oraz nierównego podłoża) nie bolało mnie właściwie nic. Ani żadne kolano ani brzuch. Może mięśnie trochę na podbiegach, które właściwie zrobiłam sobie podchodami (w sensie, że zamiast biec szłam). Podbiegi były bardzo męczące, ale bieg będę wspominać miło. Pogoda była idealna, nie doznałam żadnej kontuzji, czas też niczego sobie. I ta piękna trasa. Na co dzień dużo siedzę w pomieszczeniach a nawet jak wychodzę to wszędzie ulica i samochody. Dlatego uwielbiam biegać po lasach i parkach. Dosłownie czuję jak moje płuca się oczyszczają. 

Źródło: własne
Na mecie czekał na mnie mój chłopak. I medal. I woda oraz izotoniki. I batoniki proteinowe (niestety moim zdaniem są paskudne). I była też zupa, która okazała się żurkiem, a nie jak mi się wydawało grochową. Zjadłam ją i byłam pewna, że to jest grochowa. Z kiełbasą. Było też piwo, które skrupulatnie wydzielano na podstawie specjalnego kuponu. Bo zupę to trochę mniej skrupulatnie. Dla chętnych była też do picia gorąca herbata zielona o smaku cytrynowo imbirowych (nie lubię imbiru, a herbata smakowała mi trochę jak mydło). I kiedyś wcześniej była też porzeczkowa, ale zanim się doczłapałam to zwycięscy biegu musieli już ją wypić. No i skoro przy narzekaniu kulinarnym już jestem to jeszcze muszę wspomnieć o czekoladzie na trasie. To nie była czekolada tylko wyrób czekoladopodobny. Różnica jest ogromna i bardzo na minus. Ale i tak jak na ponad 2000 uczestników to wszystko przebiegło dość sprawnie i bez problemów. 


Wynik z endomondo trochę różni się od czasu oficjalnego: bo włączyłam wcześniej, bo zanim doszłam do linii startu chwilka minęła, bo zawsze się różni. Ale wrzucam, bo to też ważna i fajna informacja. Biegłam ze średnim tempem 6:17 min/km co w przypadku biegu górskiego jest dla mnie całkowicie w akceptowalnych granicach. Maksymalne tempo jakie udało mi się osiągnąć to 2:32 min/km czyli to jest ponad (jak dobrze liczę ;) niech mnie ktoś szybko poprawi, jeżeli źle) 24 km/h a tyle to się samochodom zdarza jechać (w korku na przykład ;)). 

Kliknij, aby powiększyć
Najszybciej biegłam ósmy kilometr, bo ze średnim tempem 5:16 min/km, a najwolniej dziesiąty kilometr 9:03 min/km czyli to chyba było wtedy, co szłam. Bo o ile dobrze pamiętam to takie mam tempo jak chodzę. No ale biorąc pod uwagę, że musiałam iść pod górkę to i tak jest dobrze. 


Po biegu czuję się trochę zmęczona, ale szczęśliwa. To był wspaniały bieg i świetne zakończenie weekendu. Bieg Trzech Kopców to świetna impreza. Doskonały pomysł i bardzo dobra realizacja. Zdecydowanie polecam i za rok też planuję (jeżeli tylko mi się bieganie nie znudzi ;)). 

6 komentarzy:

  1. Wow, ten 8 kilometr to musiałaś mknąć na skrzydłach! Gratuluję super wyniku i udanego biegu. Strasznie szkoda, że nie da się być w dwóch miejscach i nie mogłam pobiec w kopcach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba jakoś bardzo z górki było i zaraz za punktem z wodą i tym czekoladopodobnym wytworem. pewnie dlatego ;)

      Usuń
  2. Też mi ten bieg przypadł do gustu - chyba będę tam wracać :)

    Co do prędkości maksymalnej, to ja raczej nie zwracam na nią jakiejś szczególnej uwagii, bo to chwilowa i nie koniecznie prawdziwa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wolę wierzyć, że chociaż przez sekundę udało mi się osiągnąć prędkość wlekącego się samochodu ;)

      Usuń
  3. Strasznie żałuję, że nie mogłem wtedy pojawić w Krakowie.
    Trzy Kopce zapisuję jednak w kalendarzu, kiedy tylko pojawi się termin przyszłorocznej edycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy Kopce to zdecydowanie bieg warty uwzględnienia. wręcz biegowy klasyk :)

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...