niedziela, 26 października 2014

1 PZU Cracovia Półmaraton Królewski

Półmaraton Królewski to bieg, na który zapisałam się dość dawno. Jako dowód niech posłuży numer startowy 229. I od jakiegoś tygodnia myślałam o nim bardzo intensywnie i doczekać się nie mogłam. Wszyscy musieli wiedzieć, że w niedzielę półmaraton. 
Źródło: własne
Dzień przed Półmaratonem Królewskim wreszcie się wyspałam. Zmiana czasu akurat dzisiaj to był świetny pomysł. Z tych gorszych to rano było -1 stopni. No ale nic, luzik. Mówili będzie ciepło. Mówili będzie 10 stopni. Do 11 się ociepli i wypogodzi. Bo rano mgła. No cóż. Nie do końca się udało. Przez cały dzień maksymalna temperatura wynosiła jakieś 3 stopnie. A ja w krótkim rękawku, bo przecież zaraz się zrobi ciepło. Przed biegiem zjadłam kilka wafelków z nadzieniem i chłopak wmusił we mnie prawie siłą dwie kanapki z paprykarzem, żebym miała siłę. I myślę, że to zasługa tego paprykarzu, że tak dobrze mi się biegło. Paprykarz cichym bohaterem 1. PZU Cracovia Półmaraton Królewski. 
Źródło: własne
Nie zrobiło się ciepło i zanim wystartowałam potwornie zmarzłam i dłonie mi skostniały. Planowałam biec na czas pomiędzy 1:50h a 2:00 h. Oczywiście nie udało mi się dopchać do swojej docelowej strefy czasowej, ale i tak daleko zaszłam, bo aż do 2:00 h. Udało mi się za to wypatrzeć Ewelinę z KeepDreamsClose

Dłonie tak mi zmarzły, że dopiero po 5. kilometrze byłam w stanie nimi ruszać. Od dzisiaj już do wiosny biegam w długim rękawku. Ewentualnie w rękawiczkach. No chyba, że jest ciepło. A jeżeli rano było -1 stopni to oczywiste, że ciepło nie jest i możliwe, że nie będzie. A poza tymi zamarzniętymi łapkami to biegło mi się bardzo dobrze. Przede wszystkim nic mnie nie bolało. Ani kolano ani brzuch. Aż się zdziwiłam, bo przecież przebiegłam półmaraton i nie tak wcale powoli. Czemu nic nie boli? Cieszy mnie to niezmiernie. Biegło mi się dobrze, a kiedy tylko próbowałam się zatrzymać (tzn. przejść do marszu) zaraz ktoś do mnie podbiegał i klepał po plecach, popychał albo ciągnął. I bardzo za to dziękuję. Przede wszystkim psychicznie takie gesty są podbudowujące i taka bezinteresowna pomoc na trasie daje mi ogromnego powera. Biegacze to fajni ludzie.


Wyniki z Endomondo jak zwykle nieco różnią się od oficjalnego czasu ale zważywszy, że pobiłam trzy endomondowe rekordy musiałam wkleić.  W godzinę udało mi się pokonać 11,32 km, 10 km pokonałam w 52 min i 43 s, a wg Endomondo 21 km i 97,5 metra pokonałam w 1g, 58 min, 05 s. Biegłam średnio tempem 5:44 min/km czyli odrobinkę lepiej, niż Półmaraton Wielicki (5:47 min/km). 

Najwolniejszy był pierwszy kilometr, bo to był ten czas żeby ze strefy czasowej przedostać się na linię startu. Czyli po sygnale startu my jeszcze przez pięć minut idziemy ;) Poza tym statystyki nie odnotowały większych kryzysów. Biegłam w miarę równo przez cały czas. 

Pogoda trochę nie dopisała. Pomijając już zimno (moja wina, mogłam jak wszyscy normalni biegacze założyć coś z długim rękawem) ta mgła trochę zepsuła widoki. Dobrze, że nie padało. Punkty z wodą rzeczywiście pojawiały się co 5 km, a nawet mam wrażenie że częściej. Na trasie była woda, izotonik, banany, czekolada i kostki cukru. Były też toalety. Była świetna atmosfera i dużo radości. 

Na metę wbiegłam bez gwałtownego przyspieszenia (nie miałam już siły), zmęczona ale szczęśliwa. Mój oficjalny czas to 1:58:21. Zajęłam 133 miejsce w swojej kategorii wiekowej i 2627 w kategorii OPEN. 

14 komentarzy:

  1. Krew z rąk prężnie działała w ważniejszych miejscach! Hahaha :D
    Wielkie gratulacje! Na 10 miałyśmy prawie że takie same czasy!
    A co do endomondo - może lepszym pomysłem byłoby klikanie startu, kiedy przebiegasz nad tą matą, gdzie zaczyna się pomiar czasu? Miałabyś wtedy ciut mniejsze przekłamania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze się boję, że nie zdążę albo że nie dam rady bo tłum ruszy już z kopyta i wszelkie manipulacje przy telefonie będą wykluczone. często włączam w ogóle jeszcze przed sygnałem startu. wolę już tak, niż że miałabym nie zdążyć.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. dzięki
      następny półmaraton na wiosnę. szykuję się na marzannę.

      Usuń
    2. może uda mi się Ciebie dogonić :P

      Usuń
  3. Ale wspaniale było Cię zobaczyć! Bardzo się ucieszyłam : )) Gratulacje dla Ciebie, świetny czas! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję pokonania dystansu poniżej dwóch godzin.

    Z tymi ubraniami to faktycznie było fajne zamieszanie - myślę, że większość biegaczy ubrała się za ciepło, albo za lekko :)

    Ale adrenalina, endorfiny potrafią zwyciężyć wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :)

      ciężko się było dobrze ubrać. było bardzo zimno, a półmaraton to dość długi bieg, więc wiadomo, że na początku będzie zimno, a później już gorąco. i kwestia wyboru albo trochę zmarzniesz na początku albo będziesz się przegrzewać przez resztę biegu. oczywiście można z siebie zdjąć jedną czy nawet dwie warstwy ale ciągnąć bluzę gdzieś przewieszoną w pasie też za wygodnie nie jest.

      Usuń
  5. masz niesamowitą zdolnośc nakręcania do biegania. napisz mi może, jak znajdziesz chwilkę, czy w najbliższym czasie planujesz jakieś inne oficjalne biegi? tylko takie 10 km, a nie maratony, bo do tego jeszcze troche mi zejdzie :P a przez ciebie zaczęłam chceć w czymś wystartowac znowu!

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...