czwartek, 18 września 2014

Moje złe nawyki

Nikt nie jest idealny. Każdy ma swoje wady i słabości. Staram się prowadzić zdrowy tryb życia i być fajnym człowiekiem, ale nie zawsze mi to wychodzi. Długo zastanawiałam się, czy w ogóle o tym pisać. Bo jaki jest sens afiszowania się ze swoimi złymi nawykami? I bez tego wiadomo, że nie jestem ideałem, bo ideałów nie ma, więc nie o szczerość tutaj chodzi. Postanowiłam napisać o swoich złych nawykach, ponieważ myślę, że pomoże mi to w zrozumieniu swoich słabości i pomoże nad sobą pracować. 

1. Olewam rozgrzewkę. Od zawsze tak miałam. Z reguły ćwiczenia rozgrzewające traktowałam trochę po macoszemu. W dużej mierze pewnie dlatego, że są nudne, mało efektowne (nie mylić z efektywne) a czasami zwyczajnie nieprzyjemne. Chciałam od razu zacząć biegać, grać, robić szpagaty. Po co mi jakaś nudna rozgrzewka?! Tak naprawdę nigdy się na tej swojej zuchwałej postawie nie przejechałam. Fart i tyle. Wiem, że rozgrzewka jest ważna i może (chociaż nie musi) uchronić przed poważnymi kontuzjami. A na pewno ułatwia wykonywanie docelowych ćwiczeń. Staram się przed każdymi ćwiczeniami chociaż odbębnić taką rozgrzewkę w wersji mini. Nie zawsze mi wychodzi, ale pracuję nad tym.

Źródło: własne
2. Uwielbiam słodycze. I czasami to uwielbienie bierze górę i potrafię przez cały weekend jeść wyłącznie czekoladę i żelki. Nie jest to zdrowe i na pewno nie jest normalne, fatalnie wpływa na moje zdrowie i urodę, ale czasami nie mogę się oprzeć i jem na potęgę niezdrowe jedzenie. Bo oprócz pokusy zjedzenia słodyczy dochodzi zwyczajne lenistwo - łatwiej otworzyć czekoladę niż iść do kuchni (albo w ogóle na zakupy najpierw) i przygotować normalny posiłek. Na codzień staram się jeść zdrowo. Prawie w ogóle nie kupuję śmieciowego jedzenia. Nie piję napojów i słodzonych soków. Tylko sok pomidorowy, czasami izotonik. Jem tylko sery i jogurty naturalne. Żadnych "owocowych" z cukrem i barwnikami. Nie słodzę, nie solę. Lubię kabanosy i salami ale jem je od święta. Na codzień raczej ryby i nieprzerobione mięso. I jajka. I mam nadzieję, że moje okazjonalne weekendowe wyskoki nie czynią zbyt dużego spustoszenia w moim organizmie. 

Źródło: własne
3. Czasami się przejadam. Zazwyczaj jak idziemy na jedzenie z moim chłopakiem albo gotujemy w domu. Na naszych talerzach lądują ogromne porcje i zazwyczaj zjadam wszystko, pomimo że czuję się już przejedzona. Nie lubię marnować jedzenia zgodnie z babciną zasadą "lepiej odchorować, niżby miało się zmarnować". Staram się nie jeść oczami i przy zamawianiu, ale nie zawsze wychodzi. A porcje w restauracjach zazwyczaj same z siebie są za duże jak na człowieka.

Źródło: własne

4. Bardzo dużo czasu spędzam przed ekranem. W pracy przez 8 godzin siedzę przy komputerze i gapię się w monitor, a nawet w dwa. I często zdarza mi się włączać komputer jeszcze w domu przed i/lub po pracy. Odkąd przywiozłam sobie na mistrzostwa telewizor z reguły włączam go jak tylko wejdę do domu. A wieczorem prawie zawsze oglądamy razem jakiś film. Stanowczo za dużo czasu spędzam patrząc w ekrany. I boję się, jak to się odbije na moich oczach. Myślę, że spędzam dziennie conajmnie 10 godzin przed komputerem lub telewizorem. To bardzo dużo. W weekendy staram się jak najdłużej przebywać poza domem, ale nie wiem, czy to wystarczające zadośćuczynienie za te 5 dni w tygodniu, kiedy jestem praktycznie przyklejona do monitora.

Źródło: pixabay.com


5. Strasznie się garbię i krzywo siedzę. I nijak nie jestem w stanie na dłuższą metę nad tym zapanować. Jeżeli tylko próbuję usiąść prosto robi mi się cholernie niewygodnie. Śpię również pokrzywiona. I trochę nie wiem, co mogłabym w tej sytuacji zrobić i jak pomóc swojemu kręgosłupowi. Staram się ćwiczyć, dużo się ruszam, rozciągam się, ale co z tego skoro 8 godzin w pracy się garbię, 2 godziny w autobusie się garbię i 6 godzin w nocy się krzywię.

Źródło: pixabay.com

7 komentarzy:

  1. ja sie robic rozgrzewke nauczyłam dopiero po drugiej kontuzji. jak za pierwszym razem "coś" strzeliło mi w biodrze, to było mało nauczki. dopiero zerwanie ścięga, nota bene - przy szpagacie - nauczyło mnie, że bez niej za dużo uszkodzeń mi grozi.
    a na garbienie sie polecam szelki ortopedyczne. naprawdę dają rade!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, mam problem z rozgrzaniem kolana, podjęłam kilka tygodni temu kolejną próbę codziennego biegania i zdarza się, że pobolewa mnie jedno kolano, nie jakoś mocno ale powoduje dyskomfort, przy chodzeniu czy jakimś chwilowym wysiłku nic, robiłam jakieś krążenia z internetu i podnoszenie pupy z klęku, ale może znasz jakieś dobre ćwiczenia na skuteczne rozgrzanie kolan?

      Usuń
  2. Jakbym czytała siebie, szczególnie punkt numer 1, chociaż tu akurat to nie mam powodu do chwalenia się :)
    Nominowałam Cię do zabawy '7 faktów o mnie', jeśli masz na nią ochotę to zapraszam po szczegóły do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te trzy pierwsze to przecież o mnie ! Dobrze że nie tylko ja tak mam, ale walczymy dzielnie ze słabościami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozgrzewka! Spróbuj robić rozgrzewkę, bo jeśli coś się urwie w nodze (albo okolicy), to nie ma szans na życie z punktami 2 i 3! Nie ma biegania = nie ma jedzenia :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Punkt 3 przygnębia mnie najbardziej na wakacjach :) Jak w domu od czasu do czasu pójdę do knajpy i zjem tą dwa razy większą porcję niż domową nie mam wyrzutów sumienia, ale porcje obiadowe np. nad morzem (przynajmniej tam gdzie smacznie i gdzie trafiłam) są dwa razy takie niż te, które przygotowałabym sobie w domu, a nie lubię zostawiać pół porcji na talerzu, ew. zostawię trochę ziemniaków czy kaszy, ale mięso zjem do końca, to chyba to wpojone z dzieciństwa "już nie możesz? To zostaw ziemniaczki a mięsko zjedz do końca" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to ja na wakacjach pół biedy, bo wakacje i luz. na co dzień w sumie też mnie to specjalnie nie przygnębia, chociaż niekiedy pojawia się strach, że mi to wejdzie na stałe w nawyk a wtedy już tak wesoło nie będzie.

      też nie lubię zostawiać, skoro już zapłaciłam dlatego bardzo lubię miejsca, gdzie jest możliwość zabrania resztek na wynos. co prawda ja już tego nie zjadam, ale mój piesek owszem.

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...