poniedziałek, 22 września 2014

Koktajl witaminowy do włosów Marion

Dzisiaj z okazji Niedzieli dla włosów postanowiłam wypróbować z końcu koktajl witaminowy do włosów firmy Marion. Kosmetyk jest w wygodnej saszetce 20 ml wraz z czepkiem, przeznaczony jest do każdego rodzaju włosów, a opakowanie na wystarczyć na 2-3 użycia w przypadku włosów średniej długości. 
Źródło: własne
Producent obiecuje intensywne odżywienie. Preparat ma zamykać łuski włosów dzięki niskiemu pH. Koktajl witaminowy Marion zawiera kompleks witamin, olejek z awokado oraz ekstrakty z miodu i cytryny. Tyle teoria i napisy na opakowaniu. A praktyka? Cóż, w praktyce jest nieco gorzej. Ja nie mam ani bardzo długich, ani tym bardziej grubych włosów, ale opakowanie nie wystarczyło mi nawet na jedno użycie. Ten sam problem miałam w przypadku zabiegu laminowania od Marion - kosmetyku jest za mało na moje włosy. Skupiłam się na rozprowadzaniu koktajlu na końcówkach, a braki uzupełniłam nakładając na włosy jeszcze maskę Tołpy czarny owies i odżywkę Aussie. 

Źródło: własne
Taką mieszankę trzymałam na włosach ok. 20 minut pod czepkiem. Odkąd odkryłam niesamowite działanie zwykłego, plastikowego czepka stosuję go praktycznie za każdym razem. Czepek utrzymuje ciepło dzięki czemu odżywcze składniki łatwej mogą wniknąć we włosy. Niestety mam wrażenie, że takie zabiegi mogą przyspieszać przetłuszczanie się włosów. Ostatnio zauważyłam, że chyba szybciej mi się przetłuszczają. I mam dylemat. Nawet nie chodzi o to, że nie chce mi się ich częściej myć. Bardziej o to, że każde mycie trochę jednak stresuje włosy i sprzyja zniszczeniom. Oczywiście używam na co dzień delikatnych szamponów bez SLS, ale mimo wszystko to całe mycie trochę naraża włosy na uszczerbek. 

Ze względu na nieograniczony czas, bo niedziela i to deszczowa pozwoliłam włosom wyschnąć samodzielnie. Ostatnio rzadko kiedy mam na to czas, więc dzisiaj skorzystają. Co prawda wysuszone suszarką zawsze wyglądają trochę lepiej, ale wierzę że naturalne schnięcie jest zdrowsze i jeżeli tylko jest taka możliwość nie ma sensu katować ich suszarką.

Źródło: własne
Źródło: własne
Najlepsze w tym wszystkim jest chyba tylko to, że mam wrażenie, że trochę urosły :) Może zrobię jeszcze zdjęcie kilka/kilkanaście godzin po myciu. Zawsze wtedy wyglądają lepiej. To zdjęcie jest tuż po. Nawet chyba dobrze wyschnąć jeszcze nie zdążyły.

6 komentarzy:

  1. Lubię kosmetyki z marion, ale najbardziej to gumę do stylizacji włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie właśnie te ich kosmetyki do włosów jakoś nie pasują. tzn. o ile dobrze pamiętam wypróbowałam na razie trzy i wszystkie mnie rozczarowały.

      Usuń
  2. Mam tą saszetkę, może u mnie spisze się lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do suszenia, to wszystko zależy jak się je suszy :) Ja znalazłam na swoje kłaki taki sposób suszenia, że nie niszczę ich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem za schnieciem naturalnym :D
    No ale ostatnio mam mniej czasu suszarka się przydaje (po 3 latch nie używania :D planuje kupić taką z jomizacja . :D a z mariona mam tylko jedwab :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Awokado bardzo puszy moje porowate włosy, dlatego używam odpowiednich olei, które dociążają, wnikają, a nie osadzają się na włosach (np. z pestek winogron). Lepiej odstawić też całkiem proteiny, gdy ma się sztywne i suche włosy.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...