wtorek, 30 września 2014

Kawowy peeling do ciała domowej roboty

Naturalny kawowy peeling do ciała domowej roboty chodził za mną już od jakiegoś czasu. Bardzo niski koszt w porównaniu z ogromem zachwytów na blogach to mocny argument na tak. Na nie jest stan, w jakim kawowy peeling pozostawia łazienkę. I fakt, że sama kawy prawie nie piję, a na pewno nie w domu. Długo nie mogłam się zdecydować. Aż w końcu się odważyłam. A zaczęło się od porannej kawy dla mojego chłopaka i jego niechęci do mycia kubeczków. I po kilku dniach na stoliku stało kilka kubeczków z fusami po kawie. Można się wkurzyć, że człowiek wstaje bladym świtem, robi tę kawę i później kubeczki zamiast zostać umyte stoją i czekają na spleśnienie. Ale można też zamiast się irytować, zamiast wrzeszczeć albo robić za sprzątaczkę, wykorzystać owe fusy. I tak właśnie postanowiłam uczynić. 

Źródło: własne
Za pierwszy razem pomieszałam fusy z balsamem do ciała i żelem pod prysznic. Dodam, że kawa była słodzona, więc w skład peelingu kawowego wchodziły też pewne ilości cukru. Rozpuszczonego oczywiście. Uzyskałam dość wodnistą masę z fusami. Wbrew pozorom udało się nałożyć ją na ciało. Nie spływała jakoś bardzo. Peeling kawowy nie jest bardzo mocny. Ziarna kawy są raczej nieduże i miękkie. Na pewno daleko mu do podrażniającego. Za drugim razem zrezygnowałam z balsamu i użyłam jedynie żelu pod prysznic i resztek kawy (czyli głównie fusów). Efekt był podobny. Planuję jeszcze kilka eksperymentów. Zamierzam pomieszać fusy tylko z gęstym balsamem, a także z gęstą maską do włosów (i użyć do ciała). Moja siostra zrobiła peeling kawowy dodając do mielonej kawy cynamonu i oliwy. Podobno taka mieszanka przez pewien czas autentycznie wydziela ciepło (ale nie wiem, czy sobie ze mnie nie zażartowała ;)). 

Efekty kawowego peelingu u mnie nie powaliły. Skóra owszem była gładka jak to po peelingu, trochę bardziej jędrna, ale spodziewałam się wielkiego wow. Żadnego wow nie było, ale i tak uważam, że warto. Warto, bo i tam mam co kilka dni zapas fusów po kawie i wolę je wykorzystać dla swojej urody, niż się o nie wkurzać. Denerwowanie się z pewnością nie sprzyja urodzie ani zdrowiu. Od jakiegoś czasu regularnie stosuję naturalny peeling kawowy i eksperymentuję z jego składem. Na pewno wychodzi taniej, niż sklepowe peelingi i pewnie też zdrowiej. Szału nie ma, ale drogeryjne kosmetyki też mi go nie zapewniały. Jeżeli chodzi o łazienkę to faktycznie trochę brudno. Ja akurat mam prysznic, więc powierzchnia która może się upaprać się ograniczona drzwiczkami kabiny. To jeden z przypadków, kiedy prysznic jest lepszy niż wanna. Właściwie wystarczy porządnie wszystko opłukać. Od czasu do czasu warto prysznic wyszorować, no ale to bez względu na to, czy robimy peeling z kawy czy nie ;) A skoro już przy kawie jestem warto też wypróbować kawowy peeling skóry głowy

3 komentarze:

  1. Oj, problem się pojawia, kiedy ktoś pije rozpuszczalną, haha :)
    Myślę, że po pierwszych użyciach nie ma co spodziewać się jakichś wybitnych efektów, ale też od wielu osób słyszałam, że działa cuda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie czytałam gdzieś, że już po pierwszym użyciu jest mega różnica i w ogóle szał, więc się nastawiłam na wielką odmianę mojego ciała a tutaj słabiutko. i gdyby nie to, że i tak mam te fusy z kawy i jak ich nie wykorzystam to zapleśnieją, to bym sobie odpuściła smarowanie się kawą.

      Usuń
  2. Też kiedyś robiłam i chyba trzeba więcej czasu żeby zobaczyć efekty. Ale przynajmniej wiadomo że naturalny i nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...