wtorek, 26 sierpnia 2014

Perły Małopolski - Babiogórski Park Narodowy, Zawoja 24.08.2014

Perły Małopolski to biegi po Parkach Narodowych Małopolski. 24 sierpnia 2014 roku wzięłam udział w biegu po Babiogórskim Parku Narodowym.  Wybrałam dystans 10 km, ponieważ 21 km przebiegam owszem, ale w terenie w miarę równym. Zawoja to mój pierwszy bieg górski i nie chciałam porywać się z motyką na słońce. A skoro przy słońcu już jesteśmy to akurat padał deszcz. Prawie przez cały czas. Nie byłam tu żadnym silna wichura, zwykły mokry deszcz. Ale wystarczający, żeby z leśnych ścieżek zrobić śliskie, lepkie błotko.

Źródło: facebook.com/pages/Per%C5%82y-Ma%C5%82opolski-zawody-biegowe-w-ma%C5%82opolskich-Parkach-Narodowych/495475803823801

Bieg po Babiogórskim Parku Narodowym bardzo kojarzy mi się z niedawnym Biegiem o Puchar Radia RMF. Też błotko i deszcz. Też dużo podbiegów i zbiegów. I też atmosfera takiego funu i zabawy. Najpierw biegliśmy kawałek po asfalcie, a później polną drogą w las. Prawie przez cały czas z małymi przerwami padał deszcz, więc włosy miałam mokre nie tyle od potu, co od deszczu. Przyznam szczerze, że przy dłuższych i bardziej stromych podbiegach po prostu szłam. I tak czyniła większość biegaczy. Schodziłam też zamiast zbiegać na bardzo stromych i śliskich odcinkach. Nie chciałam się przewrócić i wytarzać w błocie. Jeszcze bardziej nie chciałam sobie czegoś złamać ani zostać stratowana. Upadki, a właściwie ślizgi, się zdarzały, ale nikomu chyba nic poważnego się nie stało. Trasa rzeczywiście była dobrze oznaczona wolontariuszami, ale w pewnym momencie pojawiła się fala niepokoju, czy my na pewno dobrze biegniemy. Nie chciałam przez pomyłkę dołączyć do biegnących 21 km. Oczywiście nic takiego się nie stało, bo rozwidlenie tych dwóch tras następowało dopiero przy mecie. Na trasie 10 km jeden raz dojrzałam punkt z wodą, ale nie chciało mi się czekać na kubeczek. Za mało wody i za mało wolontariuszy. Zresztą i tak woda z nieba kapała. Po biegu buty były do kostek w błocie a kurtka cała mokra. Na szczęście ja cała i zdrowa.

Źródło: perlymalopolski.pl/ (Kliknij, aby powiększyć)

Bieg w Zawoi był moim pierwszym biegiem górskim i nie nastawiałam się na nic. Chyba tylko, żeby przebyć trasę. Nawet nie przebiec, a przebyć. I w rezultacie tak było, bo sporą cześć dystansu po prostu przeszłam. Biegłam tylko po w miarę równych i niezbyt śliskich odcinkach. Bardzo asekuracyjnie, wiem. No ale to był mój pierwszy raz. Najbardziej zmęczyły mnie bardzo strome podbiegi. To rzeczywiście była rzeźnia. Cały bieg ciężko jest mi ocenić, bo akurat tak wyszło, że dzień wcześniej w ogóle nie spałam i mogło to wpłynąć na moją formę. W pewnym momencie po biegu zrobiło mi się naprawdę źle i słabo. Strasznie też zmarzłam, no ale po prostu tego dnia było zimno i mokro na dodatek. A i akurat łapało mnie przeziębienie. Trochę pechowa jestem ;) Co ciekawe w ramach posiłku regeneracyjnego zamiast grochówki była pomidorowa z 4 czy 5 kawałkami makaronu. A na końcu trasy arbuzy. Szkoda, że akurat arbuzów nie lubię.

Źródło: własne

Źródło: własne

Dzięki wodoodpornej kurtce udało mi się pomimo deszczu biec z endomondo. Wyniki z aplikacji nie do końca pokrywają się z oficjalnymi wynikami zawodów. Wg endomondo przebiegłam 9,81 km w czasie 1:06:25 h. 



Kliknij, aby powiększyć

Wg organizatorów trasa liczyła dokładnie 9,8 km i przebyłam ją w 1:10:26 h. I uważam, że to dobry wynik na takie trudne warunki. Przecież w podobnym czasie pokonuję 10 km po prostym asfalcie i przy sprzyjających warunkach pogodowych. Moja średnia prędkość wynosiła 6:46 min/km, a maksymalna prędkość jaką udało mi się rozwinąć to 3:39 min/km.

Źródło: własne
Na pamiątkę przywiozłam z Zawoi czarną koszulkę Pereł Małopolski i medal. I wspaniałe wspomnienia. I katar ;) 

6 komentarzy:

  1. Za rok chcę wziąć udział w jakimś półmaratonie. Wierzę, że mi się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, że się uda, co ma się nie udać. wystarczy tylko trochę treningów. a rok to kupa czasu.

      Usuń
  2. Kurczę, zawsze podziwiałam ludzi, którzy biorą udział w biegach długodystansowych, a co dopiero górskich! Ja ledwo daję radę przebiec te 7-8 km, oczywiście tylko w najlepszych warunkach pogodowych i jedynie po asfalcie... no ewentualnie jakiejś ścieżce w parku.
    Zazdroszczę samozaparcia. I powodzenia w kolejnych biegach, które mam nadzieję planujesz w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj też tam byłam, ale szłam z kijkami. Prawda co mówią ciężka trasa nawet dla "kijkomaniaków". Wprawdzie kontuzja biodra nie pozwoliła mi iść na 10 km, ale 3km też dobre. Medal fajny. Do zobaczenia za rok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwoje zawodników z kijkami wyprzedziło nas biegnących. wszyscy byliśmy w ogromnym szoku i pełni podziwu. szczególnie, że zawodnicy nordic walking startowali chyba minutę po nas. coś niesamowitego.

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...