poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Lista rzeczy do zrobienia do końca tego miesiąca

Do końca tego miesiąca zostały dokładnie dwa tygodnie. Całe 14 dni. W tym czasie można zrobić bardzo dużo, jeżeli tylko zostanie to odpowiednio zaplanowane. Wiem, że jeżeli sobie nie zaplanuję i nie napiszę na blogu, to może być różnie z moją motywacją. Dlatego postanowiłam do końca tego miesiąca zrobić kilka rzeczy. Nie są to rzeczy ani bardzo trudne ani bardzo ważne. Są natomiast pożyteczne i chciałabym, żeby były zrobione. Nie ma sensu odwlekać. Biorę się do roboty.

1. Przebiec przynajmniej 80 kilometrów (a najlepiej 100)

Źródło: własne
80 kilometrów brzmi zabójczo jak na takiego amatora jakim jestem. 100 kilometrów jeszcze gorzej. Ale wystarczy podzielić sobie 80 kilometrów na te 14 dni, które zostały do końca miesiąca. Wychodzi na to, że wystarczy żebym codziennie pokonywała 6 km i spokojnie przez dwa tygodnie przebiegnę 84 kilometry. A jeżeli pokuszę się o setkę to dziennie musiałabym przebiegać trochę ponad 7 kilometrów. 15 km co drugi dzień brzmi całkiem realnie i wcale nie morderczo. Dwa tygodnie to kupa czasu, a biegając w ładnej okolicy kilometry lecą szybko.

2. Dokończyć czytać książkę (czytam "Panią fortuny" Grahama Mastertona)

Źródło: własne
Książka liczy 636 stron, a ja jestem na 172. Może być ciężko, ale jeżeli będę czytać w drodze do pracy i z powrotem oraz kilka stron wieczorem w miarę możliwości, to na pewno dam radę. Nie lubię zaczynać książek, a później oddawać do biblioteki nie przeczytanych w całości. Skoro doszłam już tak daleko, to znaczy że książka mnie na tyle zainteresowała, że zasługuje na przeczytanie do samego końca.


3. Zrobić szpagat i uwiecznić to na zdjęciu

Źródło: własne
Kiedyś umiałam szpagat. Nauczyłam się go przez zupełny przypadek. Trenowałam sztuki walki. I podczas ćwiczeń rozciągających postanowiłam sprawdzić, czy zrobię szpagat. I okazało się, że zrobiłam. Ależ to było dla mnie zaskoczenie. Szpagat zawsze był moim marzeniem. Chciałam być baletnicą, ale byłam za gruba, więc rodzice zapisali mnie na sztuki walki. Ćwiczyłam rzuty, bloki, kopnięcia i do głowy by mi nie przyszło, że zrobię szpagat. Myślę, że jeżeli w dni, w które nie biegam będę wykonywała ćwiczenia rozciągające to za dwa tygodnie uda mi się zrobić szpagat.


Specjalnie zrobiłam sobie listę liczącą zaledwie trzy punkty, żeby wypełnienie jej było na tyle proste, że uda mi się tego dokonać. Nie ma nic gorszego, niż robienie planów, chwalenie się nimi na blogu, a później kasowanie wpisu, że niby sytuacji nie było ;) Najbardziej obawiam się biegania, bo w niedzielę (24 sierpnia) biegnę 10 km w Zawoi Perły Malopolski i nie chciałabym się nadwyrężać przed biegiem. Nie wiem też w jakiej formie będę po biegu. W końcu to biegi górskie, a nie truchcik po asfalcie. 

9 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki Aniu :* Do szpagatu trochę mi brakuje, ale ostatnio dużo czasu poświęcam na rozciąganie, więc może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :* wytrwałość to tajemnica sukcesu, bo prawie każdy jest w stanie zrobić szpagat. kwestia tylko tego, ile czasu mu to zajmie.

      Usuń
  2. mmmm,dla mnie 15km co drugi dzień brzmi jak marzenie,ale im ambitniejsze tym łatwiej i chętniej się ich podjąć :)
    POWODZENIA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie 15 km co drugi dzień to jest tak akurat, żeby się porządnie potrenować, ale jednocześnie się nie przemęczyć i nie przesadzić.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bardzo ambitnie i fajnie :) życzę powodzenia
      też chyba wyznacze sobie podobne cele :)

      Usuń
  4. Fajny pomysł z takimi listami. Motywacja ze strony innych ludzi jest najbardziej dopingująca. Tak więc do przodu... byle by do przodu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam na mojego bloga, w ktorym pisze jak korzystac z listy "to do" i jak ja napisac.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...