sobota, 5 lipca 2014

Pierwszy bieg po kontuzji

Nadszedł w końcu ten dzień, że po dłuższej przerwie założyłam na nogi buty do biegania i ruszyłam truchcikiem przed siebie. Nie ukrywam, że był to dzień dość mocno przeze mnie oczekiwany. Towarzyszyła mi nadzieja, że już wszystko będzie dobrze, ale też strach, że jednak jeszcze nie jest ok (i nie wiadomo kiedy będzie).

Od prawie trzech tygodni nie biegałam z powodu kontuzji, która przytrafiła mi się 14 czerwca. Teraz jak musiałam sobie przypomnieć datę, to słowo daję byłam pewna, że to było później. Nie do uwierzenia, że nie biegałam prawie trzy tygodnie. Całkiem dobrze poradziłam sobie z przerwą w bieganiu. Trochę było mi smutno, ale absolutnie nie było to jak odwyk od narkotyków (nie żebym wiedziała, jak wygląda odwyk od narkotyków na własnej skórze, absolutnie nie). 

Na pierwszy bieg po dłuższej przewie zdecydowałam się w czwartek 3 lipca. Pogoda była wręcz idealna do biegania. Postanowiłam przebiec tylko kawałek, spokojnie i powoli. To był rodzaj próby, czy noga działa już jak trzeba. Oczywiście po pierwszy kilometrze stwierdziłam, że zrobię co najmniej 10 km, bo pogoda super, a dawno nie biegałam. Ale szybko sprowadził mnie na ziemię lekki ból kolana. Krzyczało do mnie, żebym się nie wydurniała, bo tak mi da popalić, że przez rok nie pobiegam. To poszłam po rozum do głowy, zrobiłam pętlę dookoła Bonarki i wróciłam do domu. 





Wyszło jakieś 5 km, czyli akurat. Za mało, żeby się uszkodzić, a wystarczająco dużo, żeby sprawdzić co jest grane. Kolano potrzebuje jeszcze czasu na regeneracje i nie powinnam go obciążać, ale trochę pobiegać myślę, że mogę.Tak, żeby nie zapomnieć ani nie zarosnąć tłuszczem. Trochę się bałam następnego dnia po biegu, ale wbrew moim obawom ten ból kolana się nie nasilił tylko zupełnie zniknął do rana. To dobry znak. Strasznie się cieszę, że wracam do zdrowia i biegania.

Myślę, że takie kontuzje mają dwie dobre strony. Po pierwsze są sygnałem, że nasze ciało nie jest niezniszczalne, że trzeba dbać o siebie, nie lekceważyć sygnałów, które wysyła nam ciało. Postanowiłam sobie, że nie będę już lekceważyła rozgrzewki, tak jak mi się zdarzało to robić i będę bardziej dbała o właściwe odżywianie (napisała Ania objadając się galaretkami w czekoladzie). I druga ważna rzecz: ta kontuzja pozwoliła mi docenić to że mogę biegać, że mogę chodzić w ogóle. Do tej pory traktowałam to jak coś oczywistego. A oczywistości się nie docenia, nie cieszy z nich, nie dziękuje za nie losowi. Teraz wiem, że biegania ani normalne chodzenie bez bólu i kuśtykania nie jest czymś co po prostu mam. W każdej chwili mogę to stracić i teraz na prawdę doceniam. 

Doceń
Męża, który chrapie obok – to znaczy, że nie jest u kochanki.
Podatki, które płacisz – to znaczy, że masz dochody.
Naczynia, które musisz pozmywać po gościach – to znaczy, że masz przyjaciół.
Ubranie, które stało się za małe – to znaczy, że masz wystarczającą ilość jedzenia.
Trawnik, który musisz skosić, okna, które musisz umyć, kran, który musisz naprawić – to znaczy, że masz dom.
Miejsce na samym końcu parkingu – to znaczy, że masz samochód.
Kobietę, która drze ci się do ucha – to znaczy, że wciąż masz słuch.
Górę prania – to znaczy, że twoja rodzina ma w co się ubrać.
Budzik, który budzi cię o świcie – to znaczy, że wciąż żyjesz.
Źródło: https://www.facebook.com/Po.Pierwsze.Ludzie


Miłego dnia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...