piątek, 25 lipca 2014

21 km - półmaraton

21 km i 97,5 m - tyle liczy półmaraton. Zapisałam się na Cracovia Półmaraton Królewski i teraz ostro trenuję. Nie, tak na prawdę nie trenuję specjalnie ostro. Normalnie. Nie przemęczam się, nie przeciążam i nie spinam. Tylko przy każdym biegu myślę o tym półmaratonie, który odbędzie się 26 października w Krakowie.

Dwadzieścia jeden kilometrów to dystans, którego nigdy wcześniej jeszcze nie przebiegłam. Do teraz. Biegam już od kilku miesięcy i nie stresuję się startami tak, jak kiedyś. Bardzo poprawiła mi się samoocena i głęboko wierzę w swoje możliwości. I że przebiegnę półmaraton też byłam i oczywiście cały czas jestem pewna. Ale zżerała mnie ciekawość, jak to jest przebiec 21 km. Najwięcej przebiegłam około 19 km ale nie miałam wtedy jeszcze Endomondo, więc pojęcia nie mam w jakim czasie. I w sumie nie o czas mi wtedy chodziło. Nie o szybkość, a o wytrzymałość. 

Wiedziałam, że kiedyś nastąpi ten dzień. Dzień w którym przebiegnę 21 km. Nie planowałam tego. Tak wyszło. Kiedy zobaczyłam na Endomondo 18 km, choćbym się miała czołgać, musiałam zrobić te 21, 97,5 km. I faktycznie ostatnie dwa kilometry prawie się czołgałam i zrobiłam je bardzo na siłę. Ale musiałam! Byłam tak blisko magicznego dystansu półmaratonu, że nie darowałabym sobie, gdybym się poddała. 


Długo nie mogłam uwierzyć, że Hujowa Górka istnieje na prawdę, że to nie jest jakiś żart. I do teraz nie jestem tego pewna. Trasy nie widać zbyt dokładnie, bo robiłam dużo kółeczek. Nie chciałam się za bardzo oddalać od domu. Szczególnie, że w ten dzień było dość ciepło, ja biegłam jedynie z telefonem w opasce na ramię. Bez żadnej wody, izotonika, żelu. W ręce miałam jedynie klucze, a w kieszonce chusteczkę higieniczną. Na dodatek wyszłam biegać prawie na czczo (wypiłam jedynie butelkę jogurtu) i po całodziennej imprezie. I dałam radę, bo co miałam nie dać :) Tak szczerze, to trochę trudno mi uwierzyć, że akurat tego dnia przebiegłam 21 km. Bo że potrafię przebiec, to jestem pewna, ale wiadomo że okoliczności mają ogromne znaczenie. A zapomniałabym. Jestem po kontuzji kolana i cały czas jeszcze pobolewa przy bieganiu.




Czas i prędkość nie powalają, ale dla mnie to i tak sukces. Co więcej podczas tego biegu udało mi się pobić swoje dwa rekordy na Endomondo. W godzinę: 9,31 km i oczywiście półmaraton: 2 godziny, 30 minut i 27 sekund. Najwięcej swoich rekordów pobiłam na Biegu AGH. Tym, który przebiegłam z bolącym kolanem. O ironio. Do dzisiaj nie ogarniam jak to możliwe i jak ja tego dokonałam, bo biegłam raczej wolniej niż jestem w stanie. I nawet myślałam o zejściu z trasy, tak momentami bolało. Cóż, z tego wynika, że sukcesy rodzą się w bólu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...