sobota, 28 czerwca 2014

Jak przeżyłam dwa tygodnie bez biegania

Czytam blogi biegaczy, rozmawiam z ludźmi, którzy biegają i większość twierdzi, że jest w jakiś sposób uzależniona od biegania. Część zdaje sobie z tego sprawę dopiero wtedy, kiedy biegać nie może. Zaczynają się objawy odstawienia. Jakieś drgawki, zimne poty, depresja i nagła nerwowość ;) Teraz ja sama stanęłam w obliczu niemożności biegania. Z powodu kontuzji nieznanego pochodzenia miałam przymusową przerwę w bieganiu, która wynosiła dwa tygodnie. Jak udało mi się przetrwać ten czas? Jakie uczucia mi towarzyszyły?

Pierwsze 2 dni
Nie martwię się w ogóle. Jestem przekonana, że to zwyczajne przeciążenie i lada dzień minie. Nawet kupuję nowe buty do biegania i do głowy mi nie przychodzi, że ten ból kolana to coś poważniejszego, co będzie trwało dłużej niż dzień czy dwa. Odpocznę kilka dni, zregeneruję się i niebawem wracam do treningów.

Trzeci dzień
Ból nie mija. Co gorsze boli się nie tylko podczas ruchu, ale też jak leżę i nic nie robię. Zaczynam się martwić.. Prawie nie chodzę o schodzeniu ze schodów nie wspominając. Czuję się jak kaleka. Wkurzam się i martwię. Grożę nodze, że jak do piątku się nie ogarnie to dzwonię do rodziców. Wertuję też internet w celu samodiagnozy i samoleczenia. Bez skutku rzecz jasna. Kolega przepowiada mi dłuższą przerwę w bieganiu.

Czwarty dzień
Noga się przestraszyła gróźb i czuje się odrobinę lepiej. Prawie już chodzę normalnie.. Ale cały czas coś jest bardzo nie tak.. Z rozpaczy zaczynam machać hantelkami. I zastanawiam się jak by to było jeździć na wózku. Całe otoczenie katuję swoimi czarnymi myślami.

Źródło: własne
Dni 5-7
Chodzę już, ale trening biegania sobie odpuszczam. Okazuje się, że kolano jest spuchnięte, a ja jestem ślepa, że tego nie widzę. Dostaję maść, która ma pomóc. Ból jest coraz mniejszy, ale w dalszym ciągu nie da się schodzić ze schodów. Smutno mi, bo znajomi biegają Interrun a ja nawet zejść po schodach nie potrafię. Z trudem powstrzymują płacz widząc w autobusie chłopaka z medalem na szyi wracającego z Interrunu.

Dni 8-10
Chodzę coraz więcej, ale wciąż unikam schodów. W sensie schodów w dół. Bo wytrwale wchodzę na 7 piętro na nogach. Moje kolano i cała reszta nogi czuje się coraz lepiej. Chyba wracam do zdrowia. Intensywnie fantazjuję o bieganiu. W nowych butach i nie tylko. Podejmuję trudną decyzję o rezygnacji z treningu, ale nie jestem co do niej przekonana. Walczę ze sobą. Noga czuje się prawie dobrze. Najwyżej niektórych ćwiczeń nie będę robić. Czuję się gruba, rozlazła i w ogóle bez sensu jak nie biegam. Chodzenie to nie to samo. 

Źródło: własne

Dzień 11
Jest już prawie dobrze i normalnie. Podjęłam decyzję, że na trening jednak pójdę. Nie widzę przeciwwskazań. W ramach ewakuacji w pracy jestem zmuszona zejść ze schodów z 7 piętra. Trochę boli, ale jest nieporównywalnie lepiej niż tydzień temu. Na treningu (stabilność ogólna) wszystko jest w porządku. Nic nie mnie boli. Ćwiczenia nie sprawiają problemu. Tylko koleżanka uświadamia mi, że moje kolano wciąż jest spuchnięte.

Dni 12-13
Wszystko zmierza ku dobremu. Kolano już prawie w ogóle mnie nie boli. Odczuwam tylko lekki dyskomfort przy schodzeniu ze schodów. Chyba, że tych schodów jest dużo. To wtedy zaczyna boleć. Już nie mogę się doczekać, aż zacznę biegać. Z drugiej strony bardzo się boję, żeby nie zacząć za wcześnie i nie uszkodzić tego, co już się prawie naprawiło. Właśnie mijają dwa tygodnie odkąd nie biegam. I trochę rzeczywiście mi biegania brakuje. A bardziej świadomości, że w każdej chwili mogę założyć buty i ruszyć biegiem przed siebie. Nie jestem jakoś wybitnie permanentnie smutna ani poddenerwowana z powodu niemożności biegania. Dzielnie zniosłam tę przerwę, obyło się bez ofiar w ludziach. Cały czas mam tylko wrażenie, że przytyłam z 10 kilo przez te dwa tygodnie ;) 


1 komentarz:

  1. Kontuzja :| eh.. nie lubię tego stanu, kiedy chcesz a wiesz, że nie możesz.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...