niedziela, 15 czerwca 2014

III Bieg AGH - 14 czerwca 2014

O Biegu AGH myślałam od jakiegoś czasu. Ale z zapisaniem się zwlekałam do ostatniej chwili. Właściwie sama nie wiem dlaczego, bo to fajny bieg przecież. 

Źródło: bieg.agh.edu.pl
Nie miałam natomiast wątpliwości, który dystans wybrać. Od początku było jasne, że 12 km. Na 6 km to trochę mi się nie opłaca nawet. Nie opłaca w sensie, że jeżeli jest możliwość na dłuższy dystans. W krótkich biegach trochę przeraża mnie, że trzeba biec szybko. Tzn. oczywiście nie trzeba. Ale biegnie się znacznie szybciej. A ja wolę wolniej. Zdecydowanie wolę, żeby zmęczyła mnie odległość a nie tempo. I większą mam satysfakcję, jeżeli pokonam dłuższy dystans, niż jeżeli pobiegnę szybko. Oczywiście aspiruję do tego, żeby połączyć to w jedno i długie dystanse pokonywać szybko ;) Cały czas nad tym pracuję. 


Źródło: bieg.agh.edu.pl
Trasa Biegu AGH prowadziła od Miasteczka Studenckiego (ul. Rostafińskiego), następnie ulicą Reymonta i Reymana, a potem kółeczko dookoła Błoń. Jedno takie okrążenie to jest 6 km. Ja biegnąc 12 km zrobiłam dwa kółka. Pogoda wybitnie sprzyjała. Było w miarę chłodno, jak na tę porę roku. Przyznam, że trochę się bałam tych 12 km w skwarze. Niedawno przebiegłam sobie 10 km w taki upał i było na prawdę ciężko. Tylko te chwilowe, aczkolwiek intensywne opady deszczu nieco mnie niepokoiły. Zdecydowanie za zimno, żeby biegać mokrym. Ale przede wszystkim chodzi, żeby mi telefonu nie zamoczyło. Od niedawna mam Endomondo, dostałam opaskę na ramię na smartfon i chciałam sobie wypróbować na biegu. A nie chcę, żeby mi nowy telefon zalało. Co do samego dystansu 12 km też trochę się obawiałam. Na dodatek po porannym treningu BBL lekko zaczęło mnie boleć kolano. Zawsze w takich sytuacjach mówię sobie, że najwyżej przejdę albo jeżeli będzie bardzo źle to po prostu zejdę z trasy i tyle. Pomaga. Świadomość, że w razie czego zawsze mogę zrezygnować bardzo pomaga i mnie uspokaja. Nie wiem, czy inni ludzie też tak mają, czy tylko ja się praktycznie przed każdym biegiem czymś stresuję ;)

Źródło: własne
Pogoda na czas biegu odpuściła. W trakcie trochę popadało, ale nie było to uciążliwe, ani nie zalało mi telefonu. W sumie to na wszelki wypadek włożyłam go jeszcze dodatkowo w folię. Przezorny zawsze ubezpieczony. Tak jak się obawiałam kolano dało o sobie znać. W pewnym momencie tak mocno, że rozważałam w ogóle zejść z trasy. Ale jakoś udało mi się dotrwać. Biegłam bez zatrzymywania się, w równym tempie. Nie przyspieszałam również, bo bałam się o kolano. Udało mi się osiągnąć czas 1 h i jakieś 5 minut (jak będę mieć oficjalne wyniki to edytuję). Uważam, że to niezły czas. Szczególnie z bolącym kolanem. 

Załapałam się na medal (miały być dla 350 pierwszych osób) i nie wiem, czy był ktoś, kto się nie załapał. Czytaj: tłumów nie było i zainteresowanie biegiem dość średnie. 

Źródło: własne

Źródło: własne
Nigdzie na trasie ani na mecie nie udało mi się uświadczyć wody. Chyba za wolna byłam i już dla mnie nie zostało. Zostały tylko porozrzucane kubeczki. Dobrze, że chociaż w pakiecie startowym była butelka wody mineralnej. I batonik Corny. I koszulka niestety zwykła bawełniana. Trochę szkoda, bo cały czas liczyłam na koszulkę techniczną :( Za to posiłek regeneracyjny dla odmiany nie był grochówką. Dostaliśmy bułkę z kiełbaską z grilla. 

1 komentarz:

  1. Trochę lipa z tą koszulką i brakiem wody na mecie, ale faktycznie zainteresowanie nie było za duże. Medal za to bardzo fajny : )

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...