sobota, 3 maja 2014

Parkrun Krakow # 50 - 03 maja 2014

A jednak zdecydowałam się iść na parkrun, bo łaskawy los nie był łaskawy i nie dał mi nigdzie wyjechać. Żal trochę mniejszy, bo pogoda dość średnia. Trudno idę biegać parkrun i pobijać swoje rekordy. Mam nadzieję. Ostatnio miałam czas 26:53, a czułam się wtedy naprawdę źle. Mocno wymęczona po piątkowej wieczornej siłowni. I spodziewałam się sto razy gorszego czasu, a tutaj takie zaskoczenie. Dzisiaj spodziewam się, że pobiegnę ładnie, dobrze i normalnie. I nie chciałabym, żeby los mi jakieś złośliwe niespodzianki robił.

Pogoda nie była najpiękniejsza, ale ptaszki ćwierkały mgły nie było, niebo dość jasne. Zielono-żółte paznokcie. Buty wciąż prawie białe. Będzie dobrze.

Źródło: własne

Źródło: własne

Jednym z  moich problemów jest to, że zawsze jestem dużo za wcześnie. Przez co dodatkowo się stresuję, bo zaraz wkręcam sobie, że jednak odwołane wszystko i snuję się taka zagubiona wokół tych Błoń. Oczywiście z dwojga złego lepiej być za wcześnie niż za późno. 

Dzisiaj spodziewałam się dobrego wyniku i lekkiego biegu. Jak zwykle się zawiodłam. Wystartowałam chyba za szybko. Zdecydowanie za szybko. I później tylko się irytowałam, jak mnie wszyscy wyprzedzali. Mam straszną traumę ze szkoły i bardzo nie chcę być ostatnia. A przez cały bieg się czułam tak, jakbym była ostatnia. Oczywiście nie byłam. Ale nie biegło mi się dobrze. Wszystkie swoje biegu porównuję teraz do Biegu Pamięci, który przebiegłam tak lekko, tak przyjemnie i to z nie najgorszym czasem. A to też było 5 km. Nie rozumiem, czemu parkrun nie biega mi się równie dobrze. Nie rozumiem czemu parkrun w trakcie biegu bardziej mnie męczy. 

Źródło: własne
Bardzo chciałam tym razem przebiec bez zatrzymywania się. I oczywiście znowu się nie udało. Zrobiłam ze dwie albo trzy krótkie przerwy i jestem na siebie o to strasznie zła. Bo wcale nie musiałam przechodzić do marszu. Tylko psychika znowu mnie nie puszcza. (A może właśnie musiałam, bo  moje ciało wie lepiej?). Ostatecznie jestem w miarę zadowolona. Mogło być gorzej.

A po zapoznaniu się z wynikiem nie byłam w stanie opanować głupiego uśmiechu. Dobrze mi poszło. 25:13. Lepszy czas, niż w Biegu Pamięci. Jestem z siebie dumna. Jest super. Obym tylko nie zapłaciła za ten rekord na jutrzejszym biegu w Skotnikach.

Bardzo podbudowują mnie na duchu takie drobne sukcesy. Pokazują mi one, że mogę coś osiągnąć. Że mogę wiele osiągnąć. Nawet jeżeli na początku jest trudniej. Że z czasem człowiek staje się coraz lepszy, jeżeli się stara. Że jeżeli wkłada się w coś serce i wysiłek to procentuje. Trochę głupio to zabrzmi, ale bieganie jest dla mnie bardzo ważne i bardzo mi pomaga w życiu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...