piątek, 30 maja 2014

Jak zacząć biegać? Jak polubić bieganie?

Bieganie jest teraz bardzo modne. Biegają wszyscy. Wszyscy mówią i piszą o bieganiu. Ale jak zacząć biegać? Bieganie z jednej strony może wydawać się banalnie proste. Bo co to za filozofia? Codziennie biegamy do autobusu albo przez przejście na czerwonym świetle. Z drugiej strony bieganie to bardzo intensywny wysiłek i wydaje się, że długo tak bez odpoczynku się nie da. Biegać godzinę bez odpoczynku? Masakra. A przez cztery? Nie da się!

Zanim nie zaczęłam biegać myślałam, że nie lubię biegać. Ze szkolnego wuefu mam same złe wspomnienia związane z bieganiem. Do dzisiaj nie jestem w stanie pojąć jak całkiem fajna i ogarnięta pani od wuefu mogła nas tak skrzywdzić. O ile dobrze pamiętam bieganie, szczególnie na ten dłuższy dystans (nie pamiętam już, czy było to 600 m czy 800 m dla dziewczynek), to był horror. Żadna z nas tego nie lubiła. Nawet te, które biegały najszybciej szukały wymówek, żeby opóźnić sprawdzian z biegania. Czemu? Bo naprawdę fajna i ogarnięta pani od wuefu w ogóle nam nie powiedziała jak biegać zakładając, że to oczywiste i intuicyjne. Pani od wuefu miała zwyczaj robić nam niespodzianki całkowicie ignorując fakt, że do takiego biegu dobrze jest się przygotować i nastawić psychicznie. WF był zawsze ponad prawem. Z każdego innego przedmiotu sprawdziany były zapowiadane na tydzień czy nawet dwa wcześniej. Żeby człowiek miał szansę się przygotować. Ale nie z wuefu. Więc podchodziłyśmy do sprawdzianu z biegania ze zbyt pełnym lub pustym żołądkiem, później w liceum nieraz po imprezie, w byle jakich butach i kompletnie nie przygotowane psychicznie ani w ogóle. Ja zazwyczaj rzucałam się do biegu z całych swoich sił na starcie, po kilkudziesięciu metrach słabłam i zwalniałam, a połowę drogi to już szłam ewentualnie rzucając się biegiem tuż przy samej mecie. Nienawidziłam biegania i zawsze byłam ostatnia. 

Teraz biegam na dłuższe dystanse niż 600 czy 800 m i nie jestem ostatnia. Nie umieram ze zmęczenia nawet po godzinie biegu. Co więcej bieganie sprawia mi autentyczną przyjemność. Jaka jest moja tajemnica? Jak zacząć biegać? Jak polubić bieganie? Nie ma żadnej tajemnicy. Wszyscy (teraz już) o tym wiedzą i o tym mówią. Ja tylko powtórzę.

Jak zacząć biegać? Jak polubić bieganie?

Poniżej kilka moich porad i spostrzeżeń odnośnie biegania. Pisałam je z perspektywy dość początkującej biegaczki. Na pewno mogą być przydatne, jeżeli dopiero zaczynasz bieganie albo wydaje ci się, że nigdy go nie polubisz. Można polubić bieganie. Trzeba tylko odpowiednio do tego podejść i wyeliminować kilka podstawowych błędów.

1. Buty do biegania
To ważne. Nie trampki, nie halówki. Buty do biegania. Mogą być najtańsze. Moje buty do biegania kosztowały zaledwie 60 zł i są zupełnie niezłe. Znacznie zwiększają komfort i bezpieczeństwo biegania.
Źródło: własne
2. Biega się truchtem
No właśnie. Chyba, że mówimy o sprincie na dystansie 60 m, ale jeżeli chcemy biegać maratony czy półmaratony należy wbić sobie do głowy, że biega się truchtem. Jeżeli ktoś dopiero zaczyna bieganie to również 60 m niech biega truchtem. Zacznij powoli. Chwilka biegu, chwilka marszu. I tak kilka razy. I z upływem czasu będzie coraz lepiej. Coraz dłużej i coraz szybciej.

3. Zacznij powoli
Nie ma sensu rozwijać swojej największej prędkości na samym starcie. I tak nie uda się utrzymać takiego tempa przez kolejne 5, 10, 15 km. Nie ma sensu już na samym starcie się męczyć. Lepiej zacząć trochę za wolno, niż trochę za szybko. Nie warto wykorzystywać od razu całego zapasu swojej siły. Przyda się na dalszych kilometrach. Poza tym dla mnie pierwsze kilometry to rozgrzewka, żeby później móc łatwiej przyspieszyć. Niektórzy twierdzą, że pierwsze kilometry są najgorsze. Również dlatego warto zacząć powoli i ostrożnie. 

4. Zmęczenie nie oznacza, że nie dasz rady
Dla niektórych ludzi zmęczenie jest sygnałem, żeby przestać. Nie. Bieganie jest męczące. Zmęczysz się. Spocisz. To że jestem zmęczony i pot się z ciebie leje nie znaczy, że masz przestać. Nie znaczy, że już więcej nie dasz rady. W większości przypadków szczególnie jeżeli chodzi o amatorów ograniczeniem jest nie ciało, a psychika. Ciało da radę, to psychika mówi zatrzymaj się. Warto nauczyć się panować nad tym psychicznym zwątpieniem. I nauczyć się odróżniać prawdziwe zmęczenie i brak sił od wymówek sprytnej psychiki ;) Możesz więcej, niż ci się wydaje.


5. Biegaj dla siebie w swoim tempem
Dla mnie to bardzo ważne. Nie lubię rywalizacji (chyba, że jestem w czymś świetna ;)) i nie mam ochoty się ścigać. Na moich treningach z biegania nie ma takiego wyścigu szczurów. Każdy biega w swoim tempie. Nikt się z nikogo nie śmieje ani nie przechwala. No czasami, dla żartu. Na biegach też spokojnie i bez ciśnień biegamy. Nie rozpychamy się łokciami, żeby stanąć w pierwszej linii na starcie (i tak wyprzedzimy kogo mamy wyprzedzić). Każdy w biegu ma tylko jednego przeciwnika - siebie. Jeżeli się ścigamy to ze sobą, pobijając swoje własne życiowe rekordy. Porównujemy się sami ze sobą, a nie z innymi ludźmi. Tak jest lepiej. Lepiej jest stawać się coraz lepszą wersją siebie. Porównywanie się z innymi ludźmi może prowadzić do niepotrzebnych frustracji a tego przecież nie chcemy. 

6. Musisz wiedzieć, po co biegasz
Robienie czegokolwiek bez celu bywa trudne, często budzi wątpliwości i opór. Zanim zaczniesz biegać warto dowiedzieć się, po co i dlaczego. Przykładowe powody: dla zdrowia, dla kondycji, żeby schudnąć, żeby móc jeść całą tabliczkę czekolady naraz i nie przytyć ;), żeby się odstresować, żeby pobijać swoje rekordy, jako uzupełnienie innego treningu, dla satysfakcji, żeby poznać nowych ciekawych i wartościowych ludzi... Jeżeli masz cel nie zniechęcisz się drobnymi problemami początkujących biegaczy, które mogą się pojawić.

Biegasz już? Weź udział w Narodowym Spisie Biegaczy. Wypełnij anonimową ankietę na podstawie której zostanie stworzony raport na temat społeczności biegaczy.



4 komentarze:

  1. Bardzo dobry wpis - bieganie truchtem nigdzie się nie spiesząc to recepta na dobiegnięcie do celu :)

    Lekcje wf- u mogą niejedną osobę zniechęcić do biegania na długo - tak że człowiek myśli, że bieganie jest tylko dla sportowych talentów - sama tak kiedyś miałam.
    Na widok biegnącego człowieka - zastanawiałam się - jaki to uzdolniony sportowy talent.

    A za parenaście lat .... sama pobiegłam :) ... i ...napisałam na swoim blogu artykuł pod tytułem "Kim jest ten biegacz?"

    Zapraszam do przeczytania artykułu:

    http://biegowaja125.blogspot.com/2014/05/kim-jest-ten-biegacz.html

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie wiedziałam, że lubię biegać, do momentu aż zaczęła się moja przygoda z bieganiem. Najtrudniejsze początki, potem satysfakcja rośnie wraz z przebiegnietym kolejnym kilometrem. Całkiem niedawno nie pomyslalabym nawet, że przebiegne 3 km. Teraz dam i radę bez większego wysiłku i 10 km. Najważniejsze, by biegać właśnie własnym tempem i nie porównywać się z innymi. Bieganie wciąga; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja lubię udziały w biegach zorganizowanych, najbardziej mi się podoba, że np pko robi biegi charytatywne. Dla mnie to mega motywacja do biegania.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...