wtorek, 15 kwietnia 2014

Zainteresowania dzielą się na hobby i głupoty

Bardzo długo żyłam z przekonaniem, że są lepsze i gorsze zainteresowania. Że to, czym interesują się inni jest mądre, ambitne i fajne, a to czym interesuję się ja jest głupie, puste i niepotrzebne. Zainteresowania dzieliłam na hobby i na głupoty. Hobby to np. podróżowanie, malowanie obrazów albo zwierzęta. Głupoty to makijaż, pielęgnacja ciała albo ubrania. Czytanie książek było w porządku, ale już czytanie blogów było głupotą. Bardzo długo miałam przeświadczenie, że niektóre zainteresowania warto rozwijać, innych natomiast lepiej się pozbyć. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale trwało dość długo.
Źródło: wikipedia

Dopiero stosunkowo niedawno zdałam sobie sprawę, że umiejętność zrobienia świetnego makijażu wymaga takiego samego talentu i ciężkiej pracy jak umiejętność malowania portretów lub krajobrazów. Jedno i drugie jest sztuką. Jedno i drugie jest fajne i wartościowe. Nie jest tak, że ten kto zajmuje się makijażem jest głupi, pusty i robi głupoty, a ten kto maluje obrazy jest utalentowanym artystą. Obydwie te osoby zasługują na taki sam szacunek i podziw i jedno zajęcie wcale nie jest gorsze od drugiego. Do dzisiaj nie mogę pojąć dlaczego projektowanie ubrań i stylizacji jawiło się w mojej głowie jako coś głupiego i niepotrzebnego, natomiast urządzanie wnętrz było oznaką kreatywności i talentu. Zainteresowanie zwierzętami było w porządku, ale już zainteresowanie własnym ciałem i dbanie o zdrowie wydawało mi się czymś co najmniej dziwnym i świadczyło o nadmiernym skupieniu się na sobie. Bardzo się cieszę, że pozbyłam się tych ograniczeń.

Jeszcze kilka lat temu, gdybym wspomniała, że interesuję się urodą i kosmetykami zapewne spotkałabym się z uśmieszkiem politowania. I zostałabym uznana za osobę głupią, pustą i próżną. Bo tylko malowana lala bez mózgu może interesować się kosmetykami. Jakbym wspomniała, że piszę bloga o swojej pielęgnacji urody i dbaniu o formę spotkałabym się w najlepszym przypadku ze zdumieniem. Bo jak to tak? Pisało się blogi o podróżach, o gotowaniu, o swoich zwierzętach albo ze swoimi zdjęciami, ewentualnie z przemyśleniami. Ale żeby pisać o tym, co się nałożyło na włosy i ile kilometrów przebiegło to przecież jakieś dziwactwo. Pamiętam koleżanki, które bardziej niż o własne włosy dbały o sierć swojego czworonoga. I osoby, które dyskutowanie o kolorze auta uważają za normalne w przeciwieństwie do dyskusji na temat koloru włosów. Wybieranie sobie koloru włosów było już głupie i puste. Można rozmawiać o kolorach samochodów czy ścian w pokoju, ale dyskusje o kolorach ubrań lub włosów były już głupie. 

Przeogromnie się cieszę, że te czasy już minęły. Że teraz czytanie bloga nie jest gorsze niż czytanie książki. Że umiejętność robienia makijażu albo fryzury zaczęła być doceniana. Że można się bez obciachu przyznać do zainteresowania kosmetykami. Że dbanie o siebie, o zdrowie i urodę nie jest już dziwactwem tylko najnormalniejszą sprawą na świecie. Świat robi się coraz bardziej otwarty i tolerancyjny i w większości przypadków to dobrze. 

2 komentarze:

  1. "Świat robi się coraz bardziej otwarty i tolerancyjny i w większości przypadków to dobrze"- niekoniecznie, każdemu komu mówię, że np myję włosy płynem do higieny intymnej albo olejuję włosy pukają się w czoło i śmieją się ze mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może ja zaczęłam obracać się wśród ludzi o podobnych do mnie zainteresowaniach i stąd mi się wydaje, że już nikt nie będzie wyśmiewał włosomaniactwa.

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...