czwartek, 24 kwietnia 2014

Tangle Teezer - pierwsze wrażenia

Kupiłam wczoraj Tangle Teezer. Śliczny różowiutki Tangle Teezer. Tangle Teezer Original Pink Fizz. Od dawna przymierzałam się do kupna tej, podobno rewelacyjnej, szczotki. Powstrzymywała mnie dostępność. Ja bardzo nie lubię robić zakupów przez internet. Tak naprawdę, to jeszcze nigdy w życiu nie kupiłam niczego przez internet. Mój Tangle Teezer kupiłam stacjonarnie, w Krakowie, w drogerii Firlit na ulicy Długiej 36. Zapłaciłam 32,90 zł, co moim zdaniem się opłaca. Przeglądając oferty sklepów internetowych było porównywalnie lub nawet drożej, a dochodziły jeszcze koszty przesyłki. I czas oczekiwania. I możliwość, że kolor jednak na żywo wygląda inaczej. Że cała szczotka na żywo wygląda inaczej. I czas oczekiwania. Dlatego nie lubię robić zakupów przez internet. Całe szczęście, że udało mi się dorwać Tangle Teezer w normalnym sklepie i w akceptowalnej cenie. 
Źródło: hairhousewarehouse.com.au
Zdecydowałam się na kolor różowy (Pink Fizz), chociaż wahałam się pomiędzy wszystkimi innymi dostępnymi w sklepie ;). Na szczęście na sam zakup byłam raczej zdecydowana. Nie wkładałam szczotki do koszyka po to, żeby za chwilę odłożyć na półkę i tak kilka razy. Wiedziałam, że chcę kupić Tangle Teezer i kupiłam. Szczotki wiszą na samym końcu sklepu. Wcześniej byłam w Firlicie na Karmelickiej i tam tych szczotek nie widziałam. Możliwe oczywiście, że jestem ślepa, ale wydaje mi się, że naprawdę na Karmelickiej ich nie ma. 

Źródło: własne
 Po powrocie do domu odpakowałam szczotkę i przeciągnęłam nią po włosach. Tak kilka razy. Trochę obawiałam się, że niewygodnie będzie się ją trzymać. Że długo będę się musiała przyzwyczajać. Ale chyba nie. Faktycznie trzyma się ją inaczej, niż tradycyjną szczotkę czy grzebień, ale operowanie nie jest niewygodne. Tangle Teezer dobrze układa mi się w dłoni, pasuje, nie wypada. Nie ma problemu. Jeżeli chodzi o samo rozczesywania rzeczywiście jest jakoś tak łatwiej. Tangle Teezer gładko sunie po włosach. Wydając przy tym taki charakterystyczny dźwięk. Czesanie jest delikatniejsze i przyjemniejsze, niż tradycyjnymi narzędziami. Nie wiem, jak sprawdza się na mocno splątanych włosach, bo takich akurat nie miałam. A nie będę ich plątać specjalnie po to, żeby wypróbować Tangle Teezer. Ale na takich normalnych sprawdza się ładnie i dobrze.

Źródło: własne
Ten wpis nie jest recenzją i nie chciałabym, żeby ktoś zbyt mocno się nim sugerował. Kupiłam Tangle Teezer wczoraj. Użyłam kilka razy. Nie jestem w stanie wiarygodnie go ocenić. Piszę na razie tylko o pierwszych wrażeniach. Szczotka jest fajna, ale szału nie ma. Nie oczarowała mnie póki co. Owszem ładnie czesze, fajnie wygląda, ale nie szału ma. Czy żałuję wydanych pieniędzy? Nie, nie żałuję. Ostatecznie 33 zł to nie jest jakiś wielki majątek. Podobne sumy wydaję na tzw. pierdoły i rozrywkę. Regularnie. A Tangle Teezer kupiłam raz i mam nadzieję, że spokojnie posłuży mi kilka lat, albo chociaż rok. Nie mam z powodu tego zakupu żadnych finansowych wyrzutów sumienia. Tangle Teezer nie jest też jakąś zwykłą szczotką. Jest trochę lepszy. I bardzo ładnie wygląda. Nie żałuję tego zakupu. I w głębi duszy gorąco wierzę, że jeszcze zapałam do tej szczotki miłością. Potrzeba tylko czasu.

Źródło: własne
Źródło: własne
 Mój Tangle Teezer ma taki ładny kolor jak na pierwszym zdjęciu. Pozostałe robione są w łazience, bez światła dziennego i dlatego wyszło tak słabo.

2 komentarze:

  1. Ja dostaje na święta ^-^ Jaki kolor polecasz wybrać? Zastanawiam się nad "Blue Blush" , "Purple Crush" i tym co ty masz czyli "Pink Fizz". Pomożesz dokonać wyboru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli chodzi o kolor to oczywiście kwestia gustu i nie ma on większego znaczenia dla włosów. ja wybrałam pink fizz, ponieważ łatwiej mi było zdecydować się na jeden kolor, niż wybierać pomiędzy dwukolorowymi wersjami, a chciałam coś uroczego i słodkiego.

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...