sobota, 19 kwietnia 2014

Parkrun w Wielką Sobotę

Kto w ogóle biega parkrun w Wielką Sobotę? Ci którzy trening traktują bardzo poważnie. Ci, którzy z różnych względów nie obchodzą świąt. Oraz ci, dla których te 2 godziny (licząc z dojazdem z obie strony, rozgrzewką i wspólnym zdjęciem) nie są czasem nie do wygospodarowania podczas świąt. Dzisiaj w Krakowie było troszeczkę mniej ludzi, niż zwykle, ale wciąż wystarczająco dużo, żeby nie było obciachu.o gdyby wolontariuszy było więcej niż samych biegających to trochę obciach ;)



Mój pierwszy parkrun odbyłam miesiąc temu. I nie byłam zadowolona z wyniku. Nie byłam nawet zadowolona, że przebiegłam bez zatrzymania się, bo nie przebiegłam bez zatrzymania się. Postanowiłam sobie, że kiedyś poprawię swój wynik. To kiedyś przypadło akurat na dzisiaj. Nie przypadkowo. Codziennie w soboty chodzę na Biegam Bo Lubię i nie chciałabym tracić treningu na rzecz przebiegnięcia tych 5 kilometrów. Nawet w miłym towarzystwie i z pomiarem czasu. Dzisiaj BBL w Krakowie nie było, więc z radością zaplanowałam parkrun i pobijanie swoich rekordów. Tyle, że wczoraj bardzo rozsądnie wybrałam się na siłownię i ćwiczyłam nogi. Dość intensywnie. Efektu można się domyślić. Moje nogi były dzisiaj mocno zmęczone. Zakwasów nie miałam, bo po siłowni zrobiłam najważniejszą rzecz na świecie, czyli rozciąganie. Ale nogi były po prostu zmęczone. Już wybiegając na autobus czułam, że to nie jest mój dzień.

Pogoda z samego rana była taka jakaś biała. Strasznie zamglone było. Trochę się bałam, żeby nie zaczęło przypadkiem padać. Chociaż może właśnie to by było dobre. W deszcze biega się szybciej, bo im szybciej człowiek przebiegnie, tym szybciej przestanie moknąć.

Źródło: własne
Jakiś czas temu pisałam o problemach początkującego biegacza. Jednym z nich było, co zrobić z kluczami, pieniędzmi, dokumentami, telefonem, chusteczkami i innymi takimi niezbędnymi drobiazgami podczas biegania. Wczoraj mój chłopak kupił sobie świetną torbę, którą oczywiście od razu pożyczyłam.
Źródło: własne
Pomimo regulacji i tak okazała się dla mnie trochę za duża.Nie spadała mi co prawda, ale trochę się obijała. Nie przeszkadzało to aż tak bardzo. Klucze oczywiście trochę grzechotały. Mnie to nie przeszkadzało jakoś szczególnie. Nad Wisłą było jeszcze bardziej zamglone.

Źródło: własne

Źródło: własne

Kiedy dotarłam na Błonia zaczęło się trochę przejaśniać.

Źródło: własne
Odnośnie samego biegu, tak jak się można było spodziewać, poszło mi słabo. Byłam zmęczona już na samym starcie. Biegłam powoli i nie udało mi się pokonać dystansu bez zatrzymania się. Wyników pewnie jeszcze nie ma. Inna sprawa, że aż się boję na nie patrzeć. Chciałam mieć lepszy czas, a obawiam się, że dzisiejszy może być gorszy od poprzedniego. Ale mam nauczkę, że intensywne ćwiczenia na siłowni na nogi dzień przed bieganiem to naprawdę nie jest najlepszy pomysł. 

A żeby zakończyć pozytywnym akcentem: moje białe buty jeszcze wyglądają całkiem przyzwoicie, chociaż biegałam i po deszczu i po błocie, i po lesie. I jeszcze ani razu ich nie umyłam.

Źródło: własne


Edit: A jednak czyste butki to nie jedyny pozytywny akcent. Nie wiem jakim cudem, ale pomimo zmęczenia udało mi się przebiec parkrun w czasie trochę poniżej 27 minut. Czy mocno lepiej niż za pierwszym razem. Jestem z siebie naprawdę dumna. Czas sam w sobie średni, ale biorąc pod uwagę wczorajsze ćwiczenia na siłowni i to jak słabo się czuła, poszło mi naprawdę dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...