czwartek, 10 kwietnia 2014

Jak wygląda moja pielęgnacja włosów

Postanowiłam w bardzo dużym skrócie napisać, a właściwie wypunktować, jak wygląda moja pielęgnacja włosów. O włosy dbam bardziej, niż o cokolwiek innego, ale wciąż bliżej mi do włosowej minimalistki. Wyznaję zasadę: przede wszystkim nie szkodzić. I jeżeli uda mi się nie narażać swoich włosów to już jest sukces.



1. Mycie
Staram się myć włosy rzadziej niż częściej. Co nie znaczy, że chodzę z tłustymi i jestem na dobrej drodze do chorób skóry z powodu zaniedbania i braku higieny. Po prostu czasami wolę przetrzymać włosy jeden dzień. Myślę, że dla nich to jest lepsze i zdrowsze. W praktyce myję włosy co 2-3 dni. Czasami mam naprawdę lepszy tydzień i mogę wytrzymać bez mycia 4 dni. Do mycia zazwyczaj używam szamponu dla dzieci bez SLS i SLES, który dodatkowo rozcieńczam przed nałożeniem na skórę głowy. Bo nakładam szampon na skórę głowy. Na włosy i tak spłynie w trakcie mycia. Prawie zawsze myję włosy dwa razy. Kiedyś stosowałam metodę OMO (odżywka, mycie, odżywka), ale zaprzestałam. Zużycie odżywki było zdecydowanie zbyt wysokie.



2. Odżywki/maski
Po każdym myciu nakładam na włosy odżywkę/maskę do spłukiwania i trzymam przez 10-30 minut w zależności jak bardzo mi się spieszy i jak bardzo pochłonie mnie to, czym zajmę się po nałożeniu na włosy odżywki. Po spłukaniu nakładam odrobinę odżywki bez spłukiwania, a jak włosy podeschną spryskuję je jeszcze mgiełką w spreju. Nie boję się silikonów w odżywkach i nie unikam ich. Właściwie to wręcz przeciwnie. Boję się trochę przejść na pielęgnację bezsilikonową. Moje włosy są z natury słabe i na dodatek codziennie narażam je na uszkodzenia. Potrzebują silikonów.

3. Suszenie
Bardzo długo bałam się suszarki. Ale już mi przeszło. Już się nie boję. Suszarka to na pewno ogromna wygoda. Można włosy umyć rano przed wyjściem do pracy. Można je umyć, a za godzinę być gotowym do wyjścia. Można je umyć i spokojnie położyć się spać, zamiast czekać aż wyschną. Używam suszarki, ale jeżeli mam możliwość żeby włosy wyschły w sposób naturalny to im na to pozwalam. Ale nie spóźniam się, bo włosy mi schną.

4. Czesanie
Bardzo staram się być delikatna podczas rozczesywania włosów. Bardzo się staram, ale czasami bardziej się spieszę. I oczywiście mam ogromne wyrzuty sumienia, że tak szarpię te włosy, ale czasami inaczej się nie da. W ramach zadośćuczynienia zazwyczaj chodzę w spiętych włosach, a do biegania i ćwiczeń spinam je wyjątkowo dokładnie, żeby nie latały i nie obijały się plecy. Oczywiście nigdy nie używam gumek z metalowymi elementami ani spinek, które szarpią i wyrywają włosy.

5. Farbowanie
Nie farbuję. Przez rok miałam rude. Kolor był super. Konieczność farbowania już mniej super. Oczywiście, że jednorazowe zafarbowanie nie zniszczyło mi włosów, ale kiedy ten zabieg trzeba było powtarzać co najmniej co 2 miesiące to po pewnym czasie włosy to odczuły. A zniszczone włosy nawet w najpiękniejszym kolorze wyglądają bardzo marnie. Dlatego zrezygnowałam z farbowania.



6. Olejowanie
Używam różnych olejków i staram się nakładać olej przynajmniej raz w tygodniu na całą noc. Nie widzę jakiejś specjalnej różnicy pomiędzy olejkami, więc używam tego, co mi akurat wpadnie w ręce. Na samym początku olejowania efekt jest naprawdę spektakularny. Później trochę mniej. Ale i tak warto.

7. Od środka
Spożywam również różne dziwactwa na włosy. Piję skrzyp i pokrzywę (tzw. skrzypokrzywa) po 2 torebeczki dziennie. Od czasu do czasu zaparzam sobie żelatynę z siemieniem lnianym. Poza tym staram się zdrowo odżywiać, nie głodzić i nie unikać tłuszczy.


Właściwie nie robię z włosami nic specjalnego, dziwacznego ani czasochłonnego.Ot na noc smaruję je olejem i piję trawę, żeby lepiej rosły. I zwracam uwagę na to, co kupuję w drogerii, bo później będę to nakładać na włosy i skórę głowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...