czwartek, 13 lutego 2014

Wszystkie moje herbatki

Kiedyś nie przepadałam za herbatą. Owszem wypiłam, ale zawsze wolałam sok, kompot lub napój. Dzisiaj uwielbiam herbatę. Jedno z moich pierwszych herbacianych wspomnień to rozpuszczalna herbata granulowana o smaku cytrynowym. Którą oczywiście wyjadałam łyżeczką na sucho. Tak smakowała znacznie lepiej. Drugie moje herbaciane wspomnienie dotyczy zerówki i okropnie słodkiej herbaty jaką tam podawali. Nie pamiętam, czy wcześniej słodziłam herbatę, ale po skończeniu zerówki na pewno herbaty już nie słodziłam i zostało mi to do dzisiaj. No, czasami dodam do niej słodzik lub łyżeczkę cukru, jeżeli mam ochotę na słodką herbatę. Ale zazwyczaj nie mam takiej ochoty i piję herbatę bez cukru.

Źródło: własne
Nie pamiętam, kiedy dokładnie zaczęła się moja miłość do herbaty i kiedy zaczęłam próbować nowych smaków i rodzajów tego napoju. Mój chłopak się śmieje, że zawsze mam w szafce dziesięć herbat. Cóż, myślę, że jest ich trochę więcej, ale nie będę liczyć. Oczywiście nie jestem żadnym herbacianym ekspertem, znawczynią herbaty ani nikim takim. Piję herbatę, bo lubię i taką jaką lubię. Nie zawsze mam czas przestrzegać czasu i sposobu parzenia, często decyduję się na tanią herbatkę ekspresową i popełniam mnóstwo herbacianych grzechów jak każdy przeciętny człowiek. Na co dzień, regularnie piję zieloną herbatę. Ostatnio bardzo posmakowała mi taka z ananasem, a swoją przygodę z zieloną herbatą zaczynałam od tej o smaku opuncji i do dzisiaj kojarzy mi się z późnym dzieciństwem i rodzinnymi wakacjami. Swego czasu chętnie piłam białą herbatę, ale wciąż nie jest jeszcze zbyt łatwo dostępna. Jeżeli przy kolorach jesteśmy w mojej herbacianej kolekcji nie może zabraknąć czerwonej herbaty, która słynie głównie ze swoich cudownych właściwości odchudzających. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam, ale na pewno warto spróbować, jeżeli ktoś zmaga się z dodatkowymi kilogramami.

 
Źródło: Wikipedia
Osobną kategorią herbatek są herbatki owocowe i ziołowe. Tych jest mnóstwo. Nie jestem pewna jaka jest prawidłowa definicja herbatki ziołowej. Czy jest to napar z kilku rodzajów ziół, czy samą miętę fix można już nazwać herbatką ziołową. Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałam, dopiero teraz, podczas pisania tej notki zaciekawiło mnie to. Osobiście dla mnie termin herbatka ziołowa może być stosowany w odniesieniu do naparu z jednego zioła. A z ziołowych piję skrzyp i pokrzywę (na włosy, skórę i paznokcie), miętę (na żołądek i trawienie) i melisę (jako placebo na uspokojenie ;) podobno rumianek lepiej uspokaja - na pewno gorzej smakuje). Myślę również o wypróbowaniu herbatki z bratka - podobno jest świetna na cerę. Jeszcze więcej jest herbatek owocowych. Różnią się między sobą głównie smakiem, bo skład wbrew pozorom mają podobny. Większość herbatek owocowych (bez względu na smak) zawiera głównie jabłko, hibiskus, dziką różę i aronię. I aromat. (Warto sprawdzać skład!) Wszystkie smaki lubię prawie tak samo mocno, ale najczęściej mam ochotę na truskawkową lub poziomkową albo jakąś cytrusową.

Moja miłość do słodyczy łączy się z miłością do herbaty dzięki herbatkom o smakach karmelu, czekolady czy wanilii z dodatkiem miodu. Takie herbatki najchętniej piję z mlekiem.  Herbaty o takich słodkich, deserowych smakach to zazwyczaj herbata rooibos z dodatkami i aromatami. Uwielbiam i w pracy wypijam ich hektolitry.
Źródło: Wikipedia
Kiedyś herbata kojarzyła mi się wyłącznie z herbatą czarną. Dzisiaj mówiąc herbata skojarzenie z czarną herbatą jest gdzieś na samym końcu. Czarną herbatę piję zdecydowanie najrzadziej. 1-2 razy w miesiącu dla odmiany albo kiedy jestem z wizytą u kogoś, kto tylko taką posiada. A i rozpuszczalna, granulowana herbata owocowa z początku notki to nie herbata, a napój herbaciany. Raczej nie pijam, a jeżeli już mi się zdarzy nie myślę o nim jak o herbacie. 

Najśmieszniejsze jest to, że pomimo mojej miłości do herbaty nie dorobiłam się jeszcze żadnych herbacianych akcesoriów.  Nie mam dzbanuszka do zaparzania, czajniczka, zaparzacza, czasami nawet małych łyżeczek mi brakuje. Na szczęście mam czajnik. I kubki. I kilka puszek. Puszki uwielbiam prawie tak samo mocno jak herbatę.

3 komentarze:

  1. O! Fajna tematyka!

    Też jestem fanką herbaty i mam nawet więcej niż Ty na raz. Mam bardziej ok 30 herbat na raz. ;-)

    Nie pije kawy, herbata to moja główna używka, więc sobie nie żałuję. Ale w przeciwieństwie do Ciebie piję dużo czarnej - ok 6 szklanek dziennie.

    Pije też dużo zielonej i rooibos. Ziołowe - rzadziej, czasem dodaję ziół do innych herbat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże, pamiętam jak na wszystkich wyjazdach zawsze podawali herbatę która aż się lepiła od cukru ;/ a ja wielbicielka herbaty od dziecka, nie byłam w stanie jej wypić ;x

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja także jestem ''herbaciara''. Pije duzo zielonej herbaty i ziołowych mieszanek- ostatnio posmakowały mi mieszanki ziołowe ,wegańskiej firmy Pukka. Ekspresowa raczeni nie pijam i nigdy herbaty nie słodzę bo mam wrażenie ze to zabija jej prawdziwy smak.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...