wtorek, 4 lutego 2014

9 najbardziej irytujących rzeczy

Przydarzają mi się codziennie, nie raz i po kilka razy dziennie skutecznie psując nastrój i wyprowadzając mnie z równowagi. Oto one: 9 najbardziej irytujących rzeczy. Subiektywna lista irytacji by Abakercja. W porządku alfabetycznym.




1. Brak miejsc siedzących w komunikacji miejskiej

Szczególnie kiedy jadę daleko. Albo kiedy specjalnie wyjdę wcześniej, żeby dojść na wcześniejszy przystanek. A tam już nie ma miejsc siedzących. Autentycznie mam wówczas ochotę zdetonować cały autobus. Albo przynajmniej złapać kogoś za fraki i wyrzucić z mojego miejsca*.


2. Irytujące dźwięki

Nie do zniesienia na dłuższą metę. Skutecznie odbierają apetyt, sen i chęć do życia. Irytujące dźwięki, z pozoru niegroźne, a potrafią zepsuć każdy, najlepszy nawet moment. Powodują drgawki, zimne poty, ból głowy, zębów i żył.

Źródło: play.google.com/store


  • Dźwięk zamykania drzwi w tramwaju/autobusie
Jak pojazd stoi i czeka na odjazd. I co chwilę ktoś wchodzi. I otwiera drzwi. I co chwilę ten dźwięk. Masakra. 

  • Kapanie wody
Niby nic, ale w nocy potrafi naprawdę mocno irytować. A wstać i dokręcić kran też się nie chce, bo łóżko takie miękkie a pościel ciepła. 

  • Pokasływanie
Non stop. Przez cały dzień. Od rana do wieczora, a nieraz i przez noc. Moja mama jeżeli tylko zachorowała potrafiła tak pokasływać przez cały dzień. A chorowała często i na długo. Oczywiście to nie jej wina, ale nie zmienia to faktu, że ten odgłos był naprawdę nie do zniesienia. Do dzisiaj podnosi mi się ciśnienie, jak sobie przypominam poranną pobudkę w niedzielę właśnie tym pokasływaniem. 

  • Stukanie w klawiaturę, jeżeli siedzi przy niej ktoś inny niż ja
Klasyk nie wymagający dalszego wyjaśnienia.


3. Ludzie, którzy potrącają moją torebkę

Ostatnio zdarza mi się to nagminnie. W autobusie, w sklepie, na ulicy. Ciągle ktoś potrąca moją torebkę. Torebkę, nie torbę podróżną, która rzeczywiście zajmuje trochę miejsca. Małą torebeczkę, którą noszę na ramieniu. Cały czas ktoś ją potrąca! Myślę, żeby w przyszłym sezonie zainwestować w torebkę z kolcami.

Źródło: blings.pl


4. Obrotowe drzwi w Bonarce

Lista jest w kolejności alfabetycznej, ale gdybym miała uporządkować od najbardziej irytujące rzeczy, to obrotowe drzwi w Bonarce zajęłyby pierwsze miejsce. Irytują mnie już kiedy wchodzę, a raczej wczłapuję się w zwolnionym tempie. Ale to jeszcze nic. Przy wyjściu jest o wiele gorzej. Szczególnie, jeżeli akurat podjeżdża 184 i przez te cholerne drzwi nie udaje mi się zdążyć. Irytują mnie obrotowe drzwi w Bonarce i zależałoby mi, żeby je zlikwidowano tzn. zamieniono na jakieś normalne. Mogą być nawet zwykłe, nieautomatyczne, popychane, każde, byle nie obrotowe.


5. Podcinanie skrzydeł

I brak wiary w człowieka. We mnie zazwyczaj. Jak mój chłopak zobaczył, że zakładam bloga ze śmiechu spadł z łóżka na podłogę. I przeturlał się ze śmiechem przez cały pokój. Dwa razy. Tak mnie zirytował, że miałam ochotę nadepnąć mu na głowę. Mocno. Jak moja mama robiła prawo jazdy usłyszała od swojej mamy: tu (wskazując na rękę) mi kaktus wyrośnie, jak ty zrobisz prawo jazdy.
Źródło: tylko100x400.blog.pl

Kaktus nie wyrósł do tej pory, a moja mama ma prawo jazdy już od kilkunastu lat. A babcia nadal nie może uwierzyć w jej umiejętności. Przykre. Przykre też było usłyszeć, że trafiła mi się ta praca jak ślepej kurze ziarno. Przykre było, jak dziadek się spytał, czy tatuś mi pracę załatwił. Irytują mnie ludzie, którzy sami nic nie robią, a z lubością wyśmiewają pomysły tych, którzy chcą coś zrobić. Takie ciągnięcie w dół. Czasami wynika z lenistwa, czasami z braku wiary w drugiego człowieka. Czasami z braku wiary w siebie. Często jest wynikiem osobistych porażek i niepowodzeń. Długo się załamywałam i zniechęcałam.Wielu rzeczy nie zrobiłam przez takie głupie gadanie, wyśmiewanie, brak ambicji. Teraz już na to nie patrzę, nie słucham, nie przejmuję się. Robię swoje. Dla siebie. Ale takie gadanie irytuje mnie nadal. Człowiek popełnia wiele błędów. Mówi się, że błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi. Bzdura. Nic nie robienie to jest właśnie największy błąd.


6. Słuchanie w kółko tej samej piosenki

Osobiście bardzo mnie irytuje, kiedy ktoś non stop słucha przy mnie tej samej piosenki. Nawet jeśli to moja ulubiona, po kilku tygodniach na bank ją znienawidzę. Pamiętam jak jakieś 10 lat temu na listach przebojów i na wiejskich (oraz szkolnych) dyskotekach królował przebój O-Zone - Dragostea Din Tei. Chyba to było powodem, że przestałam chodzić na dyskoteki zanim jeszcze dobrze zaczęłam. I za każdym razem kiedy słyszałam tę melodię w radiu zaczynałam czuć się naprawdę źle. Typowe objawy alergiczne ze swędzeniem włącznie.



7. Stanie w korku

Doskonale pamiętam wyjazdy i powroty z rodzinnych wakacji. I korki. Gigantyczne korki. I stanie w tych korkach godzinami. Najgorsze były korki w drodze powrotnej. Prawie tak samo irytujące jak stanie w korku jest poruszanie się z prędkością 2 km/h. Coś strasznego. Myślę, że że takie wleczenie się samochodem (albo autobusem, bez znaczenia) jest w stanie wyprowadzić z równowagi najspokojniejszego i najbardziej opanowanego człowieka. Pamiętam, że po takiej godzinie stania w korku, kiedy w końcu udało nam się rozwinąć prędkość 40 km/h przez czas dłuższy niż minuta, miałam wrażenie, że pędzimy. 

Źródło: sxc.hu

Naprawdę wolę jechać normalnym tempem przez godzinę, niż wlec się w korku przez chociażby 5 minut. Stawanie, ruszanie, stawanie, ruszanie i znowu stawanie. Tak co chwilę. Bardzo irytujący sposób poruszania się. W większości przypadków naprawdę wolałabym iść na nogach. Chociażby na drugi koniec Polski. Byle tylko nie stać w korku.


8. Psy bez smyczy

Zwyczajnie się boję psów. Uważam, że w miejscach publicznych psy powinny być prowadzone na smyczy. Jakoś nie do końca wierzę w zapewnienia właściciela, że jego Pimpuś jest łagodny i niegroźny. I tym bardziej nie wierzę, że Pimpuś na komendę właściciela natychmiast zaprzestanie gonienia mnie i gryzienia, jeżeli akurat poczuje potrzebę zaatakowania mnie. Uważam, że psy (w ogóle wszystkie zwierzęta, ale na szczęście tygrysy nie chodzą wolno po mieście) są w pewnym stopniu nieobliczalne i nigdy nie można mieć stuprocentowej pewności. Szczególnie jeżeli się jest obcym człowiekiem dla tego psa. Nie podoba mi się, że na naszej wspólnej, publicznej przestrzeni swobodnie grasuje sobie takie zagrożenie jak pies bez smyczy. Pamiętam, jak kiedyś biegałam rano. O 4, bo o 6 zaczynali się schodzić ludzie z psami i te psy jeżeli za mną nie biegły to wściekle ujadały. I podczas jednego z moich treningów zauważyłam zbliżającego się chłopaka. Z jakimś sznurem w ręku. Troszeczkę się zaniepokoiłam. Blady świt. Nikogo dookoła. Ja sama i jakiś facet ze sznurem w ręku. Ale zachowuję spokój, w myślach przypominam sobie wszystkie chwyty z jiu jitsu, a chłopak podchodzi coraz bliżej... I pyta się mnie, czy przypadkiem nie widziałam takiego dużego czarnego psa, bo mu się gdzieś zapodział. I wtedy to się dopiero, naprawdę przestraszyłam. I chyba właśnie wtedy zakończyła się moja krótka przygoda z bieganiem.


9. Zbyt wolny Internet

Lub co gorsze - brak internetu w ogóle. Albo zepsuty komputer, bo brak komputera = brak Internetu. Klasyk wśród irytujących rzeczy i sytuacja, która pretenduje do miana klęski żywiołowej.

Źródło: theoatmeal.com
Przeglądarka się włącza pół godziny, następne pół godziny ładuje się jedna strona. A ja potrzebuję mieć naraz kilka stron i jeszcze muzykę z youtube w tle włączoną. Żyć się nie da. Zbyt wolny Internet to chyba jakaś współczesna kara za grzechy. Niby drobna rzecz, ale potrafi niesamowicie uprzykrzyć życie i odebrać całą radość i entuzjazm. Sama wielokrotnie rezygnowałam z planów zawładnięcia światem na skutek problemów z Internetem.

* mianem mojego miejsca określam miejsca w autobusie na podwyższeniu, przy oknie; w tramwaju pojedyncze przy oknie; zgodnie z kierunkiem jazdy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...