czwartek, 30 stycznia 2014

Poranna pobudka, czyli jak dobrze rozpocząć dzień

Nigdy nie miałam większych problemów z wczesnym wstawaniem, pobudka o 6 czy nawet 5 nie robi na mnie specjalnego wrażenia. Teraz codziennie wstaję o 5 i nie jest to dla mnie żadnym traumatycznym przeżyciem, aczkolwiek oczywiście czasami mi się nie chce, bo łóżko takie wygodne, a pościel taka cieplutka... A kiedy z mniejszym lub większym trudem się zwlekę z łóżka czeka na mnie zimno i ciemność. Na szczęście jest kilka sposobów, żeby sobie poranne wstawanie i wyszykowanie się trochę ułatwić i uprzyjemnić.
Źródło: pixabay.com


1. Wieczorne przygotowania
Żeby poranne wstawanie przebiegło sprawnie i bez problemów wieczorem poprzedniego dnia warto poczynić odpowiednie przygotowania. Pomimo później godziny i zmęczenia po całym dniu łatwiej i bezpieczniej te rzeczy zrobić wieczorem, niż zostawiać je na rano. 

  • Jedzenie i picie na następny dzień
Zawsze wieczorem robię sobie herbatę, żebym miała rano czego się napić. Często piję łyka lub dwa kiedy obudzę się w nocy, bo zazwyczaj chce mi się wówczas pić. Poprzedniego dnia wieczorem zawsze przygotowuję sobie śniadanie i obiad do pracy, rano wystarczy tylko wyjąć z lodówki i spakować do torebki. To, co nie musi być w lodówce (np. jabłka) pakuję do torebki od razu. 

  • Prognoza pogody
Sprawdzanie prognozy pogody na następny dzień może znacznie ułatwić życie. Warto wiedzieć, czy istnieje ryzyko deszczu, czy parasol można spokojnie zostawić w domu. Znajomość prognozy pogody może ułatwić dobranie ubrania na następny dzień. W razie deszczu lub śniegu trzeba liczyć się z możliwością korków i opóźnień na drodze. 

  • Ubranie na następny dzień
Źródło: własne
Wieczorem jest czas, żeby skompletować garderobę na następny dzień. Oprócz ubrania wyciągam również bieliznę i biżuterię, którą założę. Jak wstanę wszystko mam gotowe. Nawet jeżeli jesteś osobą, która wyciąga pierwszą lepszą rzecz z szafy i nie przywiązuje wagi do mody ubranie lepiej przygotować dzień wcześniej. I upewnić się, że jest czyste i zdane do założenia.

  • Rozkład jazdy
Jeżdżę komunikacją miejską i jestem zwolenniczką sprawdzania rozkładu jazdy kilku najbardziej pasujących autobusów i tramwajów. Tak na wszelki wypadek, gdybym z jakichś przyczyn nie zdążyła na ten tramwaj, co planowałam. Lepiej mieć pod ręką plan awaryjny niż dopiero go tworzyć albo iść na spontan a nuż zdążę. Bo mogę nie zdążyć. A nie lubię się spóźniać, ani tym bardziej stresować. 

  • Spakowana torebka
Wieczorem zawsze sprawdzam, czy mam w torebce wszystko, czego nie chciałabym zapomnieć: portfel, klucze, chusteczki, kosmetyczkę, książkę...


2. Budzik: drzemka
Znam ludzi, którzy nastawiają budzik nawet na godzinę wcześniej, a później włączają co 5 czy 10 minut drzemkę. Kiedyś sama praktykowałam ustawianie kilku drzemek pod rząd. Dzięki temu łatwiej mi było się w końcu obudzić, bo sen po którejś już z kolei drzemce nie był taki mocny. Ponadto dawałam sobie możliwość poleżenia jeszcze chwileczkę w ciepłym łóżku, zamiast zrywać się jak na komendę z pierwszym dzwonkiem budzika. Później obiło mi się o uszy, że ustawianie kilku drzemek, żeby rano wstać nie wpływa na organizm zbyt dobrze. Że zamiast jednego szoku jakim jest dźwięk budzika wyrywający nas ze snu fundujemy sobie tych szoków kilka. Że w ten sposób ani się nie wyśpimy, ani nie wstaniemy wcześniej. Ja jak zwykle opiszę sprawę zupełnie subiektywnie ze swojego własnego punktu widzenia. Teraz ustawiam sobie jedną góra trzy drzemki w zależności od samopoczucia, jak bardzo nie chce mi się wstawać i jak bardzo wstawać muszę. Jeżeli budzę się z łatwością, wstaję od razu, ale kiedy poczuję ochotę, żeby jeszcze chwilę spędzić w łóżku bez wahania klikam drzemka. Raz, dwa, czasami nawet trzy czy tery razy. Bo po czwartej drzemce to już naprawdę muszę wstawać bez względu na to, czy mi się chce, czy nie. 


3. Dźwięk budzika
Mówi się, że wystarczy ulubioną piosenkę ustawić jako budzić, żeby ją znienawidzić. Muszę zdementować. Od ponad roku mam jedną piosenkę i cały czas lubię ją tak samo. Ale... Kiedyś miałam jako budzik ustawiony jeden ze standardowych dźwięków budzikowych, które oferował mój telefon. I za każdym razem, kiedy słyszałam ten dźwięk robiło mi się coś. I było to bardzo nieprzyjemne. Coś jak porażenie ciała prądem, tylko że dźwiękiem. Myślę, że to kwestia, co dokładnie mamy ustawione jako budzik. Jeżeli są to dźwięki bardzo głośne, agresywne, nieprzyjemne i nachalne można nabawić się wstrętu, ale jeżeli budzi nas spokojna, delikatna przyjemna muzyka jest szansa, że nie nabawimy się żadnego przykrego odruchu. 

Jak już pisałam od ponad roku mam ten sam budzik. Nie zmieniam, bo już się przyzwyczaiłam, że ten dźwięk mnie budzi. Że jak nagle sen się urywa i słyszę tę melodię, to nie dzieje się nic złego, tylko budzik i pora wstawać. Jestem wyczulona na ten dźwięk i nie przesypiam budzika. Gdybym teraz zmieniła budzącą mnie melodię obawiam się, że albo bym się nie obudziła w ogóle, bo nie identyfikuję tego dźwięku jako budzik, albo obudziłabym się, ale przerażona i zdezorientowana, bo nie jestem do tej melodii przyzwyczajona. A niektórzy ludzie mają odwrotnie i muszą zmieniać dźwięk budzika, bo jak się przyzwyczają to przestaje ich budzić. Jeżeli wydaje ci się, że kiedyś wstawało ci się łatwiej, może wystarczy od czasu do czasu zmieniać dźwięk budzika. Wszystko trzeba wypróbować, żeby znaleźć najlepszą dla siebie metodę. A jeżeli dzwonek budzika przyprawia cię o mini-zawał i skurcze mięśni może warto po prostu zmienić dźwięk, niż żyć w przeświadczeniu, że wczesne wstawanie cię przerasta. Albo przestać zmieniać, jeżeli często to robisz i obserwować efekty. 


4. Śniadanie - jeść czy nie jeść?
Dietetycy i zwolennicy zdrowego odżywiania niemalże jednogłośnie mówią: jeść! Że śniadanie to bardzo ważny posiłek, a wychodzenie rano bez niego nie wpływa dobrze na nasz organizm, zdrowie i samopoczucie. Nie neguję ważnej roli śniadania, ale osobiście nie jem go rano przed wyjściem do pracy. Dlaczego? Bo nie lubię jeść w pośpiechu. Oczywiście mogłabym wstać jeszcze wcześniej, zamiast o 5 to o 4:30, żeby spokojnie zjeść śniadanie. Tylko, czy to na pewno takie zdrowe? Czy rezygnowanie ze snu tylko po to, by zjeść śniadanie przed wyjściem z domu rzeczywiście jest lepszym wyjściem? I czy jedzenie śniadania jeszcze przed świtem o godzinie 4:45 jest naprawdę konieczne? Czy bardziej niezdrowe jest pogłębianie deficytu snu czy wychodzenie bez śniadania? Czy może powinnam zjeść cokolwiek, byle co z samego rana, żeby tylko coś do brzucha wrzucić? Owszem mogłabym jeść rano na szybko przed wyjściem batonika. Zdążyłabym. Mam tylko wątpliwości, czy to na pewno zdrowe. Świetnym pomysłem na szybkie śniadanie wydaje się coś w formie płynnej. Jest tylko jedno ale. Dojazd do pracy zajmuje mi ponad godzinę. Mówiąc wprost posikałabym się zanim bym dojechała, gdybym chciała na śniadanie pić np. koktajl z banana i białego sera. Poza tym ja bardzo lubię jeść śniadanie, kiedy już dotrę do pracy. Rozbieram się, przebieram zimowe kozaki na balerinki, robię sobie ciepłą herbatkę ziołową lub owocową i kawę zbożową, a swoje śniadanie mogę zjeść spokojnie, powoli i bez nerwów. I z apetytem, bo żołądek zdąży się do tej pory obudzić. Oczywiście nie twierdzę, że jedzenie śniadania przed wyjściem z domu jest złe czy nie potrzebne. Wszystko zależy od planu dnia, od potrzeb konkretnego organizmu i od osobistych upodobań. Kiedy jeszcze studiowałam bardzo lubiłam swoje poranne śniadania w domu, bo miałam na nie czas. Teraz lubię swoje poranne śniadania w pracy. 


5. Substytut porannej gimnastyki
Nie mam czasu zjeść w domu śniadania, więc na porządną gimnastykę też nie mam czasu. Nie wyobrażam sobie jednak dobrego początku dnia bez fizycznej pobudki. Zaczynam od przeciągania się w łóżku. Bardzo przyjemna i zupełnie nie męcząca forma rozruszania ciała. Zawsze otwieram okno. Nawet przy dziesięciostopniowym mrozie. Chociaż na 5 minut. W tym czasie ścielę łóżko, trochę sobie podskakuję, trochę macham rękami i robię przysiady głęboko przy tym oddychając. Jestem obudzona i wszystko mi się chce. 


6. Pobudzający zapach
Już samo otworzenie okna i napływ rześkiego porannego powietrza działa pobudzająco i nastraja optymistycznie. Można sobie dodatkowo pomóc swoimi ulubionymi perfumami, wodą toaletową, orzeźwiającym żelem pod prysznic czy jakimkolwiek innym pachnidłem. Zimą stanowczo odradzam poranny prysznic (zimno, ciemno, a na zewnątrz mróz, nawet jeżeli pobudzi to wychłodzi organizm), ale dokładne umycie rąk i twarzy jakimś cytrusowym, energetyzującym specyfikiem zawsze pomaga mi się obudzić i wprawia w pozytywny nastrój.


7. Makijaż
Jest pewne grono zwolenniczek malowania się w drodze do pracy w autobusie, tramwaju czy (o zgrozo!) prowadząc samochód. Ja do nich nie należę. I nie chodzi o to, że nie chcę pokazywać się na zewnątrz bez tapety. Raczej o to, że oświetlenie w takim tramwaju pozostawia wiele do życzenia. A podczas jazdy trzęsie, czasem pojazd hamuje w najmniej oczekiwanym momencie i krzywa kreska albo szczoteczka od tuszu w oku. Nie polecam. Nie chciałoby mi się również nosić ze sobą kosmetyków, które mogłyby zostać w domu. Kosmetyki też nie lubią być noszone, narażone na bardzo niskie temperatury (zima) i bardzo wysokie (lato). W podróży łatwiej o pokruszenie cieni lub pęknięcie opakowania. Nie polecam. Co więcej makijaż stanowi pewnego rodzaju warstwę ochronną przed zimnem i słońcem, dlatego moim zdaniem należy go nakładać na twarz zanim zaczniemy wystawiać ją na działanie szkodliwych czynników. 


8. Uśmiech i pozytywne nastawienie


Źródło: własne. Mój osobisty Jerry

Istnieje teoria, że już samo wykrzywienie ust w uśmiechu uczyni nas szczęśliwszymi, ponieważ mózg otrzymuje informacje, że jesteśmy szczęśliwi i adekwatnie reaguje. Brzmi trochę durnie, ale tak czy inaczej muszę się trochę pouśmiechać podczas mycia zębów i makijażu. Może właśnie dlatego malowanie się i mycie zębów zawsze wprawia mnie w świetny nastrój. Na pewno warto każdego ranka uśmiechnąć się szeroko, głęboko odetchnąć i ruszyć na podbój świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...